„Rosyjscy dyplomaci są rzeczywiście bardzo silni, ale nie to nie ich 'wina’, zresztą trudno winić kogoś za walkę z heroizacją nazistów” – wyjaśnia jednak polityk. Dodał, że Polska poznała efekty wtrącania się krajów niosących demokrację innym państwom. Chodzi mu o ukraiński Majdan, który swoimi konsekwencjami – „chaosem, rozruchami i nazistowską ideologią” dotknął też sąsiadów Ukrainy, przez co „banderowskie nastroje stały się groźne także dla Polski”.
Kadyrow przestrzega jednak, że „banderowskiej ideologii” nie pokona się pisaniem na nowo historii, bo ludziom trzeba dać w zamian jakieś inne idee. Dodaje, że polskie działania nie odniosą też skutków, jeśli nadal będzie się prowadzić politykę przeciw krajowi, który pierwszy o tym wszystkim przestrzegał: Rosji.
„Restrykcyjne środki, kary i prześladowania niewiele pomogą, jeśli nadal będzie się prowadzić agresywną politykę zagraniczną w stosunku do tych, którzy uratowali świat od faszyzmu” – podsumowuje czeczeński prezydent.
Kadyrow jest jedynym przedstawicielem rosyjskich władz, który odniósł się do polskiej ustawy. W czwartek komentarza odmówił rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.
Szef republiki Czeczenii znany jest z dużej aktywności w mediach społecznościowych. Od kiedy jednak został zbanowany na portalu Instagram, korzysta z komunikatora Telegram. Obserwuje go prawie 27 tys. użytkowników.
(Na podst. wp.pl)









Jeden komentarz