Syryjscy islamiści z prowincji Idlib zestrzelili rosyjski samolot bojowy. Pilot zdołał się katapultować, ale spadł na terenie kontrolowanym przez terrorystów. Następnie poniósł śmierć, najpewniej w walce.
Wiadomo, że do zdarzenia doszło w północno-wschodniej prowincji Idlib, gdzie aktywne są grupy radykalnej opozycji islamistycznej (działające pod sztandarem FSA) oraz dżihadyści z grupy Hayat Tahrir al-Sham (dawnej Nusry, czyli syryjskiej odnogi Al-Kaidy). Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka twierdzi, że strącony samolot to szturmowy Su-25 nazywany ze względu na opancerzenie i uzbrojenie „latającym czołgiem”.
Informację o śmierci pilota, podaną przez Obserwatorium i inne źródła, potwierdziło później ministerstwo obrony Rosji. Podało też, że rosyjskie lotnictwo dokonało odwetowego nalotu na pozycje terrorystów, zabijając ponad 30 z nich [ministerstwo opublikowało także nagranie z tego nalotu]. Oprócz tego, według części źródeł w stronę Idlib miały też polecieć olbrzymie pociski „Kalibr” – wystrzeliwane z okrętów rosyjskich na Morzu Śródziemnym.
Początkowo nie było pewne, która z band operujących w tej części Idlib dokonała zestrzelenia rosyjskiego Su-25 w okolicach wioski Khan al-Sabil k. miasta Sarakib w południowo-wschodniej części prowincji Idlib. Działający tam dżihadyści pochodzą z różnych grup, współdziałając pod dowództwem Hayat Tahrir al-Szam (najsilniejszej z nich). Jednak później przyznała się do tego islamistyczna grupa Dżajsz Al-Nasr – jedna z tych, które wcześniej działały pod sztandarem tzw. Wolnej Armii Syrii (FSA) i były uważane za „umiarkowane” przez władze amerykańskie. Obecnie zaś jest ona sprzymierzona z grupami dżihadystycznymi takimi jak Hay’at Tahrir Al-Szam oraz Harakat Ahrar Al-Szam. Samolot zestrzelili oni z ręcznej wyrzutni pocisków ziemia-powietrze typu MANPAD, na dowód czego opublikowali nagranie (z uwagi na „drastyczne sceny” jego dłuższą wersję usunięto z serwisu YouTube); w internecie są także zdjęcia z miejsca, gdzie spadła maszyna.
Początkowo nie było pewne, jak zginął pilot – istniała też wersja, że popełnił samobójstwo przy użyciu granatu, nie chcąc wpaść w ręce wroga. Niektórzy twierdzili też, że zabił go upadek na ziemię, bo spadochron nie otworzył się odpowiednio wcześnie. Obie jednak są mało prawdopodobne – zwłaszcza, że nieco później islamiści potwierdzili, że pilot walczył do końca. Na dodatek opublikowali oni w internecie zarówno zdjęcia ciała pilota, jak i jego broni. Najwyraźniej dzierżony przez niego pistolet Stieczkin był używany w walce, gdyż magazynki zostały w większości opróżnione.
The Russian pilot landed next to his downed jet, and called #Khmemeim AB telling them the situation that he was facing
Then the militias reached him.
He was killed defending him self against them, and after killing him they took his device and started swearing at it.— Wael Al Hussaini (@WaelAlHussaini) February 3, 2018
Na innym wideo, nakręconym komórką widać, jak kolejni islamiści przybiegają w kierunku płonącego wraku samolotu, i znajdując zabitego już pilota, rzucają przekleństwa w stronę jego ciała [uwaga – drastyczny materiał].
Niewyjaśnioną kwestią pozostaje nadal, kto przekazał islamistom MANPADy oraz wiedzę, jak ich używać w boju. Wiadomo, że Dżajsz Al-Nasr, jeszcze w 2017 roku uważana za „umiarkowaną” przez rząd USA i amerykańskie mass-media, otrzymała wcześniej od USA wyrzutnie pocisków przeciwczołgowych BGM-71 TOW. Nic za to nie wiadomo o amerykańskich dostawach innego typu zaawansowanych technicznie pocisków samonaprowadzających, wliczając w to przeciwlotnicze. Źródła związane z tzw. opozycją syryjską podają, że do zestrzelenia samolotu użyto zestawu rakietowego „Igła” – na dodatek inni komentatorzy zauważyli, że kilka dni temu pojawiły się zdjęcia ukazujące protureckich „rebeliantów”, operujących kilkadziesiąt km dalej na północy, z tymi właśnie wyrzutniami.
Był to jednocześnie pierwszy przypadek zestrzelenia rosyjskiego odrzutowca przez terrorystów walczących w Syrii.




Aktualizacja, 04.02. godz. 11:30 – Pilotem, który poniósł śmierć był major Roman Filippow, pochodzący z Symferopola na Krymie – jak poinformowała „Nowaja Gazieta”, powołując się na źródła w rosyjskim ministerstwie obrony. Wcześniej służył on w wojsku ukraińskim, po przyłączeniu Krymu do Federacji Rosyjskiej przeszedł do jej armii.
(oprac. M. Mazur)








6 komentarzy