Ukraina: Neobanderowski „Azow” twierdzi, że broni Polski przed Rosją

Pułk Azow i jego polityczna odnoga, partia „Korpus Narodowy”, twierdzą, że banderowcy bronią Polskę, Europę i świat przed Rosją. Pod takim stwierdzeniem podpisał się lider ugrupowania Andrij Biłecki, deputowany do ukraińskiego parlamentu. Tymczasem, handel rosyjsko-ukraiński kwitnie i rozszerza swój zasięg, nawet mimo wojny w Donbasie.

Deputowani z partii „Swoboda” oraz „Korpus Narodowy”, przyznający się do tradycji nacjonalizmu ukraińskiego, wnieśli pod obrady Werhownej Rady Ukrainy projekt uchwały krytykującej Polskę za nowelizację ustawy o IPN. Przypomnijmy, że w myśl polskiej nowelizacji penalizowane będzie podważanie zbrodni ukraińskich szowinistów podczas II wojny światowej i tuż po niej na Ziemiach Wschodnich, w wyniku których śmierć poniosło 100 tysięcy Polaków. OUN-UPA dokonywała również mordów na Ukraińcach ratujących swoich polskich sąsiadów przed zagładą.

Tymczasem, ukraińscy nacjonaliści twierdzą, że dziś to właśnie banderowcy bronią Polski przed Rosją:

„Obecnie, gdy Ukraina spływa krwią, nieodpowiedzialni polscy politycy podstępnie uderzają od tyłu. Niebiańska Sotnia i tysiące naszych bohaterów, którzy czwarty rok bronią Ukraińskie Państwo i ponoszą ofiarę życia w tej walce, szli i idą w bój pod banderowskimi hasłami «Sława Ukrainie! – Herojam Sława!». Właśnie ci banderowcy stoją również w obronie Polski, Europy i całego świata przed moskiewską ordą.

Ukraińcy szanują prawo Polaków do bycia patriotami swojego kraju, prawo honorowania swoich bohaterów i oczekują zarazem takiego samego szacunku. Dlatego nie można stawiać ukraińskiego narodu przed wyborem, kto jest jego Bohaterem!” – czytamy w projekcie uchwały podpisanym przez dowódcę Azowa i lidera „Korpusu Narodowego”, Andija Biłeckiego oraz deputowanych partii „Swoboda”.

W momencie, gdy przywództwo polityczne Azowa wygłasza tak szumne deklaracje, część szeregowych członków organizacji skłania się ku antypolskim postulatom wygłaszanym przez inne organizacje ukraińskich nacjonalistów, a także popiera roszczenia do części terytorium Polski. Coraz więcej z nich daje posłuch ideom podobnym do tej, jaką kilka dni temu wygłosił szef OUN, Bogdan Czerwak – który stwierdził, że Ukraina musi uwierzyć w to, że jest w stanie prowadzić wojnę na dwóch frontach, tak jak robiła to UPA. Mówiąc o drugim froncie, miał na myśli oczywiście Polskę.

Nowa formacja „Azowa” i „Swobody” – tzw. Nacjonalnyje Drużyny, pełniące funkcje swego rodzaju „milicji obywatelskiej”, mając rzekomo wspomagać regularne siły policji. Styczeń 2018.

Szumne deklaracje… a handel z Rosją kwitnie

Jakby na przekór tym szumnym deklaracjom, wolumen wymiany handlowej między Ukrainą a Rosją rośnie w zawrotnym tempie. W 2016 roku ukraiński eksport do Rosji osiągnął wartość 3,6 mld dolarów, jak podawało ukraińskie Ministerstwo Ekonomicznego Rozwoju i Handlu. „Nie możemy zabronić eksportować do Rosji ukraińskim przedsiębiorcom” – mówiła wiceszefowa resortu Natalia Mikolska.

W październiku 2017 roku związany z neo-banderowską „Swobodą’” portal Vgolos.com.ua podał, że wartość obrotów handlowych między Rosją a Ukrainą od stycznia do sierpnia 2017 roku wyniosła 7 miliardów 725 milionów dolarów, co oznacza wzrost o 24,7% w ciągu pół roku.

W okresie tym ponadto Ukraina importowała z Rosji towary o wartości 4 miliardów 678 milionów dolarów, co oznacza wzrost o 23,4%. Jednocześnie Ukraina eksportowała do Rosji towary o wartości 3 miliardów 47 milionów dolarów, wzrost wyniósł zatem 26,8%.

Ten sam portal podawał 30 stycznia 2018 roku, że w okresie od stycznia do listopada 2017 roku, wedle wyliczeń Narodowego Banku Ukrainy, handel między Rosją a Ukrainą wzrósł o jedna trzecią. Import z Rosji do Ukrainy wzrósł o 38,6% w omawianym okresie, zaś eksport do Rosji o 11,6% między styczniem a listopadem 2017 roku.

Interesy z Rosją prowadzi nawet sam prezydent Poroszenko, a także wielu innych oligarchów z koneksjami na szczeblach ukraińskiej władzy. I choć ukraiński parlament uznał Rosję za „państwo-agresora”, jednak decyzja ta nie rodzi skutków prawnych z punktu widzenia prawa międzynarodowego. Nie wypowiedziano Rosji wojny, nie zerwano również stosunków dyplomatycznych. Co więcej, działania zbrojne nie toczą się nawet na anektowanym przez Rosję Krymie, zaś rosyjskie władze na razie nie dążą do włączenia donbaskich republik w skład Federacji Rosyjskiej. Mało tego, ukraińscy politycy sprzeciwiają się nazywaniu „uchodźcami” tych Ukraińców, którzy wyemigrowali z kraju po tzw. Majdanie, z powodu katastrofy gospodarczej, jaka nastąpiła po gwałtownym pogorszeniu się stosunków z Rosją i eskalacji działań wojennych w Donbasie. Nie obchodzi ich przy tym, że pierwotna przyczyna ucieczki milionów ich rodaków z Ukrainy wynika ściśle z konfliktu międzypaństwowego, przybierającego miejscami formy konfrontacji zbrojnej.

(na podst. medianarodowe.com, rp.pl, oprac. M. Mazur)

Leave a Reply