Ukraina: Polak zmuszony do wywieszenia banderowskiej flagi

Do haniebnego zdarzenia doszło we wsi Mikuliczyn w obwodzie iwano-frankiwskim (stanisławowskim), gdzie pewien Polak pojechał na urlop wypoczynkowy. W domu turystycznym, w którym mieszkał, wywieszone były dwie flagi: jedna niebiesko-żółta flaga Ukrainy, a obok niej czerwono-czarna flaga OUN-UPA.

Polak zdjął z balkonu banderowską flagę. Właściciel hotelu zareagował i kazał mu ją natychmiast wywiesić z powrotem, czego Polak nie chciał zrobić. Po pewnym czasie, ociągając się, wywiesił ją nieco niżej. Właściciel jednak kazał mu wywiesić czarno-czerwoną flagę tak wysoko jak była, pod groźbą pobicia.

„Wywieś ją wysoko, tak jak była, tam, gdzie żółto-niebieska”, słychać na nagraniu, opublikowanym w sieci. Polak nie chciał tego zrobić, więc Ukrainiec popędzał go i zaczął mu grozić:

„Dalej, dalej! Bo zaraz przyjadą ATOszniki (weterani Donbasu) chłopaki, to ty już tam zostaniesz!”

W końcu Polak odwiesił flagę OUN-UPA na miejsce. „Proszę bardzo, Polak wywiesił nam czerwono-czarną flagę!”, kpił Ukrainiec.

Filmik ze zdarzenia zamieszczono wczoraj na Facebooku, gdzie zyskał on ogromną popularność. W komentarzach Ukraińcy chwalą właściciela hotelu, który zmusił Polaka do wywieszenia czerwono-czarnej flagi na miejsce i krytykują zachowanie Polaka. Niektórzy pisali wręcz, że „Polaka trzeba wychować”.

Nagranie zniknęło z Facebooka i z serwisu YouTube przed kilkoma godzinami – jednak jego kopie są nadal dostępne na innych stronach.

Przed wojną, w okresie II RP, Mikuliczyn należał do Polski. Był siedzibą gminy, a także miejscowością uzdrowiskową.

(na podstawie kresy.pl opracował Tomasz Szymkowiak)

AKTUALIZACJA 12.02.2018: Na adres redakcyjny otrzymaliśmy mail od uczestnika opisanych wydarzeń, który zamieszczamy w całości:

Dzień dobry, piszę w związku z tym artykułem: https://xportal.press/?p=33009
Jestem jego głównym bohaterem. Chętnie przedstawię moją narrację tego wydarzenia.

Na chwilę obecną wolałbym pozostać anonimowym turystą. Sytuacja z mojego punktu widzenia wyglądała następująco.

1. Wraz z grupą znajomych wyjechałem na kilka dni na narty na Ukrainę. Pojechaliśmy z firmą, którą już znaliśmy – kilkakrotnie z nimi wyjeżdżaliśmy. Nieduże biuro turystyczne z Warszawy.
2. Przed wyjazdem nie wiedzieliśmy, że zostaniemy zakwaterowani w domu człowieka, który dekoruje dom banderowskimi flagami. Podczas poprzednich wyjazdów nic takiego nie miało miejsca.
3. Kiedy zorientowałem się, że nasz gospodarz ma na domu flagę UPA podszedłem do niego pierwszego dnia pobytu i powiedziałem, że „Rozumiem, że jesteś u siebie na Ukrainie i możesz wieszać na domu co chcesz, ale myślę, że w sytuacji kiedy masz na domu flagę UPA nie powinieneś przyjmować turystów z Polski.”. Nie wchodziłem z nim w żadne polemiki ideologiczne ani historyczne. Po prostu chciałem mu dać do zrozumienia, że moim zdaniem należy zachować konsekwencję ideologiczną i albo przyjmować turystów z Polski, albo dekorować dom czerwono – czarnymi flagami. Człowiek ten w reakcji na moją wypowiedź od razu wybuchł i zaczął być agresywny. Ja wycofałem się do mojego pokoju. Nie dyskutowałem z nim.
4. Następnego dnia rano kiedy na parterze domu szykowałem się do wyjścia na stok gospodarz budynku zaatakował mnie słownie i fizycznie. Był razem z kolegą. Okazało się, że w nocy ktoś próbował zdjąć flagę. Ostatecznie była ona tylko zawinięte wokół proporca na którym wisiała, a nie zdjęta. Mnie przy tej próbie jej zdjęcia nawet nie było. Nie ja to zrobiłem, ale mój rozmówca uznał, że skoro tylko ja wyraziłem w sposób otwarty, z 60 osobowej wycieczki, moje niezadowolenie to ja muszę być winny. Ostatecznie w wyniku agresji fizycznej i słownej (gróźb powieszenia mnie) poprawiłem flagę znajdującą się na domu.
5. Pomimo tego jeszcze tego samego dnia wieczorem, po powrocie ze stoku, gospodarz domu wyrzucił nas ze swojego pensjonatu (mnie i trzech znajomych, z którymi byłem na wyjeździe). Przed opuszczeniem pensjonatu byliśmy jeszcze zmuszeni odbyć „konwersację” z około 30 osobową grupą mężczyzn, znajomych gospodarza. Część z nich była w mundurach. Grozili nam i zastraszali. Oczekiwali wydania sprawcy próby zdjęcia flagi.

Na tym właściwie historia się zakończyła. Potem zaczęła już żyć własnym internetowym życiem. Kolega właściciela pensjonatu rzeczywiście nagrał film na którym widać jak odwieszam flagę. Równocześnie ja dysponuję nagraniem na przykład naszej ponad dwudziestominutowej rozmowy ze znajomymi właściciela (sam dźwięk). Obecnie jestem na etapie prowadzenia rozmów z organizatorem wyjazdu na temat standardów jego pracy i tego jakich partnerów biznesowych dobiera sobie w celu zakwaterowania turystów z Polski (na miejscu dowiedziałem się od sąsiadów naszego pechowa gospodarza, że to nie był pierwszy taki incydent z turystami z Polski).

Pozdrawiam

4 komentarze

Leave a Reply