Syria: Rząd przygotowuje ewakuację cywilów ze Wschodniej Ghouty, ONZ broni terrorystów

Gdy zachodnie media i politycy wylewają łzy nad losem „rebeliantów” ze Wschodniej Ghuty, Syryjska Armia Arabska dokłada wysiłków, by zorganizować korytarze ewakuacyjne dla ludności okupowanego przez terrorystów rejonu – zanim dojdzie do ostatecznego, zmasowanego uderzenia na pozycje islamistów. Aby przekazać cywilom niezbędne informacje,  z powietrza zrzucono setki tysięcy ulotek, zawierających mapę z trasą ewakuacji, a także instrukcje zachowania się – niezbędne w sytuacji, gdy w tłum cywilnych uchodźców mogą się wmieszać fanatycy z bronią tudzież ładunkami samobójczymi:

1) Nie zbliżaj się do punktów kontrolnych z bronią 2) Utrzymuj kontakt wzrokowy z żołnierzami Syryjskiej Armii Arabskiej, podnieś rękę z broszura do góry, drugą zaś połóż na głowie swojego dziecka (jeśli dotyczy) lub swojej własnej 3) Czekaj na sygnał żołnierzy żeby obrócić się dookoła oraz tyłem, celem dokonania inspekcji wzrokowej 4) Po kolejnym sygnale, odwróć się twarzą do punktu kontrolnego / przejścia i spokojnie idź naprzód w jego stronę

Warto jednak pamiętać, że wśród tych osób przebywających we Wschodniej Ghucie, których na Zachodzie uproszczeniowo klasyfikuje się jako „cywilów”, są też członkowie grup zbrojnych, wliczając w to niektóre kobiety. Niezależnie jednak od tak poważnych przygotowań, nadal pozostaje  ryzyko, że terroryści mogą sabotować ewakuację, strzelając do uciekających cywilów – tak jak inni „umiarkowani” islamiści czynili we wschodnich dzielnicach Aleppo w 2016 roku.

Zachodnie media od kilku dni prowadzą kampanię propagandową, zrównującą ofensywę syryjskiej armii z wydarzeniami w Aleppo, a wręcz ze  Srebrenicy doby wojny w byłej Jugosławii. Epatują one nad potęgę przekazem o (rzekomo) wielkiej liczbie ofiar wśród kobiet i dzieci, ale jak zwykle w trakcie syryjskiej wojny podobne informacje trudne są do zweryfikowania – pochodząc głównie od aktywistów i środowisk znanych ze swego poparcia dla retoryki salafickiej i grup islamistycznych. Jak widzieliśmy to już wcześniej, i tym razem prym w kampanii propagandowej wiodą tzw. Białe Hełmy.

Oprócz tego, po raz kolejny widzimy, jak przeszacowana jest liczba mieszkańców okupowanego przez terrorystów obszaru – narracja mainstreamu mówi o 400 tys., jednak w rzeczywistości, biorąc też pod uwagę masowe zbiegostwo na przestrzeni ostatnich miesięcy i lat, trudno zakładać, by było ich tam więcej niż 150 tys. Warto przypomnieć, że podobne zagrania światowych mass-mediów zaobserwowano np. w przeddzień wyzwolenia wschodnich części miasta Aleppo – a także w trakcie trwania operacji.

Oprócz tego, w mass-mediach zachodnich i polskojęzycznych przemilcza się fakt, że rozgniewani terroryści z Ghouty nasilili w ostatnich dniach swoje ataki rakietowe i moździerzowe na okolice cywilne w kontrolowanym przez rząd Damaszku.  Według oficjalnych danych, od początku 2016 roku zabili w ten sposób prawie 900 osób, zaś około 1400 zostało rannych (w oparciu o dane, które 20. lutego podał poseł Fares Shehabi, plus liczba ofiar z ostatnich trzech dni). Tylko dziś rano, w ataku na dzielnicę Roken Al-Deen zginęły trzy osoby, zaś blisko 40 odniosło obrażenia. Natomiast od 20 lutego grad pocisków moździerzowych i rakiet spadał na inne okolice, zamieszkane w znacznej części przez chrześcijan. Jedną z ofiar śmiertelnych ataku była dyrektor damasceńskiej opery państwowej.

Wśród wielu dysydentów zachodnich, nie zgadzających się z oficjalna narracją, warto przytoczyć co powiedział Andrew Ashdown – duszpasterz anglikański, który wielokrotnie odwiedzał Syrię na przestrzeni ostatniej dekady, w tym także po wybuchu wojny:

We wspomnianym klimacie manipulacji i przemilczania faktów toczyły się także wczorajsze specjalne obrady na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ. Jednak propozycję zawieszenia broni w Ghucie na trzydzieści dni, którą zaproponowały Szwecja i Kuwejt przy silnym wsparciu USA, zablokowała Rosja – minister Ławrow stwierdził, że takie posunięcie motywowane troską o ludność cywilną jest godne rozważenia, ale powinno ono wykluczać grupy dżihadystów z Państwa Islamskiego (kontrolujących część obozu palestyńskich uchodźców Yarmuk niedaleko na południe od Ghuty) a także grup wyrosłych z dawnej Al-Kaidy, prowadzących regularny ostrzał dzielnic mieszkaniowych Damaszku.

Pomysłom wrogów niepodległej Syrii jeszcze bardziej sprzeciwiał się syryjski stały przedstawiciel przy ONZ, dr Baszar Dżafari (uznawany za jednego z najlepszych bliskowschodnich dyplomatów – nawet przez wrogów). Odpierając stanowczo insynuacje wahabicko-zachodnie, nazwał on nie do zaakceptowania pomysł narażania życia blisko ośmiu milionów cywilów w Damaszku i okolicach tylko po to, aby dać chwilę wytchnienia atakującym ich  terrorystom ze Wschodniej Guty. Dyplomata skrytykował przy tym pomysłodawców zawieszenia broni za brak konsultacji z syryjskim rządem. Ponadto zauważył, iż zawsze w trakcie posiedzeń ONZ dżihadyści prowadzą bombardowania lub dokonują samobójczych ataków. Znany ze swej erudycji dyplomata po raz kolejny celnie podsumował kłamliwych oponentów, którzy za wszelka cenę próbowali przepchnąć swoje pomysły w Radzie Bezpieczeństwa – a nadto, podstępem próbowali ograniczyć czas na jego wypowiedź, nie informując go o tym wcześniej:

– Kiedy patrzę na część zgromadzonych tutaj, nasuwa mi się na myśl cytat z Dostojewskiego: „Bądźcie spokojni, piekło jest wystarczająco duże, by pomieścić wszystkich. Nie zasługuje na tak zacięte współzawodnictwo w tym, który z was będzie najgorszy” – ripostował dr Dżafari.

(na podst. Al-Masdar, PressTV, SANA, Twitter oprac. M. Mazur)

2 komentarze

Leave a Reply