Gdy zachodnie media i politycy wylewają łzy nad losem „rebeliantów” ze Wschodniej Ghuty, Syryjska Armia Arabska dokłada wysiłków, by zorganizować korytarze ewakuacyjne dla ludności okupowanego przez terrorystów rejonu – zanim dojdzie do ostatecznego, zmasowanego uderzenia na pozycje islamistów. Aby przekazać cywilom niezbędne informacje, z powietrza zrzucono setki tysięcy ulotek, zawierających mapę z trasą ewakuacji, a także instrukcje zachowania się – niezbędne w sytuacji, gdy w tłum cywilnych uchodźców mogą się wmieszać fanatycy z bronią tudzież ładunkami samobójczymi:

Warto jednak pamiętać, że wśród tych osób przebywających we Wschodniej Ghucie, których na Zachodzie uproszczeniowo klasyfikuje się jako „cywilów”, są też członkowie grup zbrojnych, wliczając w to niektóre kobiety. Niezależnie jednak od tak poważnych przygotowań, nadal pozostaje ryzyko, że terroryści mogą sabotować ewakuację, strzelając do uciekających cywilów – tak jak inni „umiarkowani” islamiści czynili we wschodnich dzielnicach Aleppo w 2016 roku.
Zachodnie media od kilku dni prowadzą kampanię propagandową, zrównującą ofensywę syryjskiej armii z wydarzeniami w Aleppo, a wręcz ze Srebrenicy doby wojny w byłej Jugosławii. Epatują one nad potęgę przekazem o (rzekomo) wielkiej liczbie ofiar wśród kobiet i dzieci, ale jak zwykle w trakcie syryjskiej wojny podobne informacje trudne są do zweryfikowania – pochodząc głównie od aktywistów i środowisk znanych ze swego poparcia dla retoryki salafickiej i grup islamistycznych. Jak widzieliśmy to już wcześniej, i tym razem prym w kampanii propagandowej wiodą tzw. Białe Hełmy.
Oprócz tego, po raz kolejny widzimy, jak przeszacowana jest liczba mieszkańców okupowanego przez terrorystów obszaru – narracja mainstreamu mówi o 400 tys., jednak w rzeczywistości, biorąc też pod uwagę masowe zbiegostwo na przestrzeni ostatnich miesięcy i lat, trudno zakładać, by było ich tam więcej niż 150 tys. Warto przypomnieć, że podobne zagrania światowych mass-mediów zaobserwowano np. w przeddzień wyzwolenia wschodnich części miasta Aleppo – a także w trakcie trwania operacji.

Oprócz tego, w mass-mediach zachodnich i polskojęzycznych przemilcza się fakt, że rozgniewani terroryści z Ghouty nasilili w ostatnich dniach swoje ataki rakietowe i moździerzowe na okolice cywilne w kontrolowanym przez rząd Damaszku. Według oficjalnych danych, od początku 2016 roku zabili w ten sposób prawie 900 osób, zaś około 1400 zostało rannych (w oparciu o dane, które 20. lutego podał poseł Fares Shehabi, plus liczba ofiar z ostatnich trzech dni). Tylko dziś rano, w ataku na dzielnicę Roken Al-Deen zginęły trzy osoby, zaś blisko 40 odniosło obrażenia. Natomiast od 20 lutego grad pocisków moździerzowych i rakiet spadał na inne okolice, zamieszkane w znacznej części przez chrześcijan. Jedną z ofiar śmiertelnych ataku była dyrektor damasceńskiej opery państwowej.
Wśród wielu dysydentów zachodnich, nie zgadzających się z oficjalna narracją, warto przytoczyć co powiedział Andrew Ashdown – duszpasterz anglikański, który wielokrotnie odwiedzał Syrię na przestrzeni ostatniej dekady, w tym także po wybuchu wojny:


We wspomnianym klimacie manipulacji i przemilczania faktów toczyły się także wczorajsze specjalne obrady na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ. Jednak propozycję zawieszenia broni w Ghucie na trzydzieści dni, którą zaproponowały Szwecja i Kuwejt przy silnym wsparciu USA, zablokowała Rosja – minister Ławrow stwierdził, że takie posunięcie motywowane troską o ludność cywilną jest godne rozważenia, ale powinno ono wykluczać grupy dżihadystów z Państwa Islamskiego (kontrolujących część obozu palestyńskich uchodźców Yarmuk niedaleko na południe od Ghuty) a także grup wyrosłych z dawnej Al-Kaidy, prowadzących regularny ostrzał dzielnic mieszkaniowych Damaszku.
Pomysłom wrogów niepodległej Syrii jeszcze bardziej sprzeciwiał się syryjski stały przedstawiciel przy ONZ, dr Baszar Dżafari (uznawany za jednego z najlepszych bliskowschodnich dyplomatów – nawet przez wrogów). Odpierając stanowczo insynuacje wahabicko-zachodnie, nazwał on nie do zaakceptowania pomysł narażania życia blisko ośmiu milionów cywilów w Damaszku i okolicach tylko po to, aby dać chwilę wytchnienia atakującym ich terrorystom ze Wschodniej Guty. Dyplomata skrytykował przy tym pomysłodawców zawieszenia broni za brak konsultacji z syryjskim rządem. Ponadto zauważył, iż zawsze w trakcie posiedzeń ONZ dżihadyści prowadzą bombardowania lub dokonują samobójczych ataków. Znany ze swej erudycji dyplomata po raz kolejny celnie podsumował kłamliwych oponentów, którzy za wszelka cenę próbowali przepchnąć swoje pomysły w Radzie Bezpieczeństwa – a nadto, podstępem próbowali ograniczyć czas na jego wypowiedź, nie informując go o tym wcześniej:
– Kiedy patrzę na część zgromadzonych tutaj, nasuwa mi się na myśl cytat z Dostojewskiego: „Bądźcie spokojni, piekło jest wystarczająco duże, by pomieścić wszystkich. Nie zasługuje na tak zacięte współzawodnictwo w tym, który z was będzie najgorszy” – ripostował dr Dżafari.
(na podst. Al-Masdar, PressTV, SANA, Twitter oprac. M. Mazur)








2 komentarze