Syria: Odkryto wytwórnię broni chemicznej u islamistów ze Wschodniej Ghuty

Wkraczające do Wschodniej Ghuty oddziały Syryjskiej Armii Arabskiej odkryły w jednym z budynków fabrykę broni chemicznej, używanej przez islamistów – podały wczoraj syryjskie media. Agencja SANA i PressTV opublikowały także zdjęcia z miejsca zdarzenia.

Odkrycie miało miejsce w wyzwolonym niedawno od terrorystów miasteczku Al-Shefounieh, w trakcie przeszukiwania jej przez oddziały saperów, szukających pułapek eksplodujących i min w jej obrębie. Miejsce to było poprzednio kontrolowane przez dżihadystów z frakcji Dżajsz al-Islam (Armia Islamu) – której przedstawiciele i powiązani z nią ludzie są zapraszani do „rozmów pokojowych” przez dyplomacje zachodnie, jako „umiarkowana opozycja” (por. jak przez brytyjską BBC został opisany Mohammed Alloush, lider polityczny Armii Islamu).

Według raportów wojskowych, wspomniana fabryka mieściła się w dwupiętrowym, podpiwniczonym budynku pomiędzy miastem Douma (największym na terenie enklawy rebeliantów-islamistów) a wspomnianym Al-Shefounieh. Wchodzące w jej skład laboratorium chemiczne wyposażone w sprzęt „pochodzenia saudyjskiego”, a także surowce i wyposażenie ochronne przeciwchemiczne wyprodukowane na zachodzie. Zgromadzone w tam substancje pozwalały islamistom zarówno na produkcję toksycznych gazów, jak i materiałów wybuchowych, włącznie z substancjami zawierającymi związki chloru. Oprócz tego znaleziono wydrukowane w Arabii Saudyjskiej materiały instruktażowe, a także broszury propagandowe fanatyków islamskich.

Według dowodzącego akcją oficera, warsztat produkcyjny wyposażony był w wysoko zaawansowany sprzęt i instalacje, co wskazywać może na współudział chemików-ekspertów z Arabii Saudyjskiej lub Europy w jego założeniu.

Przez ostatnich kilka lat Wschodnia Ghuta, składająca się z miast, miasteczek, wiosek i terenów rolniczych enklawa zamieszkana przez około 400 tys. ludzi, podzielona była na strefy wpływów różnych grup terrorystycznych, na czele z Dżajsz al-Islam oraz Dżabat Fateh al-Szam, znaną wcześniej jako Front al-Nusra. Oddziały rządowe i sprzymierzone rozpoczęły kilka tygodni temu potężną ofensywę, odbijając z ich rąk ponad połowę terytorium – z którego przez ostatnich siedem lat fanatycy dokonywali ostrzału rakietowo-moździerzowego dzielnic Damaszku, kontrolowanych przez rząd. Szczególnie ucierpiała zamieszkana przez chrześcijan dzielnica Bab Touma, położona blisko najstarszej części miasta.

Ponadto, terroryści z Ghuty nadal próbują uniemożliwić cywilom z kontrolowanego przez nich obszaru bezpieczne ewakuowanie się na terytoria pod kontrolą rządu. Korytarze humanitarne wyznaczone w okolicy Al-Wafideen i Jisreen były przez nich ostrzeliwane, ilekroć dostrzegali cywilów chcących ewakuować się przez nie (dokładna liczba ofiar nie jest znana). Pierwszego dnia ewakuacji tylko dwóm osobom udało się przekraść przez ostrzał snajperów-dżihadystów: byli to chłopiec i dziewczynka, na tyle mali, że fanatykom trudno było ich trafić.

Dopiero w ostatnich dniach armii i oddziałom prorządowym udało się unieszkodliwić terrorystów na tyle, by ewakuować pierwsze większe grupy ludności. W ewakuacji pomagał również Arabski Czerwony Półksiężyc (lokalny odpowiednik Czerwonego Krzyża).

Oprócz tego miały miejsce lokalne protesty ludności cywilnej – żądającej, by „rebelianci” złożyli broń i opuścili ich okolice. Zdarzało się jednak, że takie manifestacje rozganiane były przez islamistów za pomocą otwierania ognia do protestujących.

Przypomnijmy, iż wkrótce po rzekomym użyciu broni chemicznej na terenie Wschodniej Ghouty w styczniu br., amerykański sekretarz stanu Rex Tillerson (pozbawiony wczoraj stanowiska przez prez. Trumpa) oskarżył o to syryjski rząd – a także Rosję, gdyż w jego opinii rosyjskie zaangażowanie militarne w Syrii miało rzekomo ośmielić Asada do tego typu czynów. Rosyjskie władze odpowiedziały na to, że Waszyngton rozprzestrzenia wymierzoną w nich propagandę. Syryjski rząd natomiast po raz kolejny przypomniał, że całkowicie pozbył się własnych zapasów broni chemicznej na mocy porozumienia wynegocjowanego jeszcze za czasów administracji Obamy, gdy sekretarzem stanu był J. Kerry – co zostało potwierdzone przez Organizację ds. Zakazu Broni Chemicznej. Natomiast odpowiedzialnością za potwierdzone ataki chemiczne na terenie kraju, syryjskie władze obciążały ugrupowania terrorystyczne, działające na terenie republiki przy wydatnym wsparciu ze strony państw trzecich.

(na podst. PressTV, SANA oprac. M. Mazur)

2 komentarze

Leave a Reply