Amerykański Senat nie zgodził się na wycofanie wsparcia dla saudyjskiej agresji na Jemen. Rezolucja wzywająca Biały Dom do wstrzymania udziału w bombardowaniach bliskowschodniego państwa trafiła na Kapitol za sprawą ponadpartyjnej inicjatywy kongresmenów, wśród których znaleźli się m.in. niezależny senator Bernard Sanders, republikanin Mike Lee i demokrata Chris Murphy. Odrzucono ją stosunkiem głosów 55 „przeciw” do 44 głosów „za”.
Ów rzadki przejaw poszukiwania przez Kongres pokojowych rozwiązań dla Jemenu spotkał się z gwałtownym sprzeciwem ze strony administracji Donalda Trumpa, który w ostatnich dniach odbył spotkanie z rządzącym de facto Arabią Saudyjską księciem Mohamedem bin Salmanem. Podczas spotkania uzgodniono wysyłkę do Rijadu kolejnej śmiercionośnej broni, w tym bezzałogowych dronów. „Nasza więź jest prawdopodobnie najsilniejsza w historii”, ocenił amerykański prezydent, dodając, że „Arabia Saudyjska jest bardzo bogatym państwem i wyraża gotowość podzielenia się z Ameryką swoim dobrobytem poprzez zakup najlepszej na świecie broni”.
W przypadku przegłosowania rezolucji, Senat by zobowiązał Biały Dom do zatrzymania w ciągu trzydziestu dni wszelkich wysiłków na rzecz wsparcia saudyjskiej agresji na Jemen, w tym bezpośredniego udziału w bombardowaniach, jak również przekazywania broni saudyjskiej armii i jej jemeńskim sojusznikom. Zdaniem senatora Sandersa, „stanowczo zbyt długo Kongres pod rządami Republikanów i Demokratów wyrzekał się przyjęcia swej konstytucyjnej roli w procesie autoryzowania działań wojennych, pozostawiając władzy wykonawczej zbyt duże pole manewru”.
Stojący na czele senackiej większości Mitch McConnell wezwał senatorów do odrzucenia rezolucji, powołując się na opinię Pentagonu, według której zaangażowanie Ameryki w Jemenie nie wymaga zgody Senatu, gdyż na terytorium tego kraju nie przebywają amerykańscy żołnierze. Zdaniem McConnella, dzięki dostarczanym przez amerykański wywiad informacjom saudyjskie lotnictwo może uderzać „z większą precyzją, co skutkuje mniejszymi ofiarami wśród ludności cywilnej”. Dodatkowym efektem wycofania wsparcia byłby spadek wiarygodności w oczach sojuszników, zagrożonych rosnącymi ambicjami Iranu w regionie Bliskiego Wschodu.
Debata na Kapitolu toczy się w trzecią rocznicę saudyjskiej interwencji zbrojnej w Jemenie, której celem jest zniszczenie szyickich powstańców z ruchu Huti, którzy od 2014 roku kontrolują zachodnią część kraju łącznie ze stołeczną Saną. Wskutek działań zbrojnych zginęło kilkanaście tysięcy ludzi, a dodatkowe ofiary spowodowała związana z wojną klęska głodu i epidemie chorób zakaźnych. Zdaniem ONZ jest to jeden z największych kryzysów humanitarnych XXI wieku.
(na podstawie guardian.com opracował RS)








