W niedzielę 25 marca tysiące ludzi wyszło na ulice stolicy Mołdawii by wziąć udział w manifestacji poparcia zjednoczenia z Rumunią, organizowanej przez Platformę Unionistyczną „Akcja 2012”. Obrano tę datę, ponieważ we wtorek (27.03) przypada setna rocznica zjednoczenia Besarabii z Rumunią – co było pierwszym krokiem ku powstaniu międzywojennej „Wielkiej Rumunii” (România Mare). Tego dnia w 1918 r. Rada Kraju Demokratycznej Republiki Mołdawskiej przegłosowała przyłączenie do Królestwa Rumunii. Z 150 deputowanych 86 zagłosowało za, 3 przeciw, 36 nie głosowało, a 13 było nieobecnych – zjednoczeniu opierały się mniejszości narodowe, a całe głosowanie odbyło się przy obecności wojsk rumuńskich, które Rada pod koniec 1917 r. wezwała na pomoc przeciwko bolszewikom i ukraińskim nacjonalistom roszczącym sobie pretensje do Besarabii.
Organizatorzy manifestacji podają liczbę 100 tys. manifestantów, podczas gdy policja szacuje ją na 7 tys. Prorosyjski prezydent Republiki Mołdawii, Igor Dodon, potępił „Wielkie Zgromadzenie Stulecia”, nazywając je „banalnym protestem mniejszości”. „Nawet jeśli unionizm poniósł dzisiaj upokarzającą porażkę, musimy potępić propagowanie tej politycznej zarazy w Republice Mołdawii” – pisze Dodon na Facebooku.
(na podst.: publica.md, adevarul.ro)
Komentarz Redakcji: Manifestacja uzyskała szerokie wsparcie od strony rumuńskiej. Obecny był na niej m. in. Traian Băsescu, były prezydent Rumunii. Jak widać elity innych państw „wschodniej flanki NATO” są w stanie wykorzystywać obecność w strukturach atlantyckich w narodowym interesie, także w polityce wobec własnych kresów wschodnich. Szkoda, że Polska nawet tego nie potrafi.









2 komentarze