Filipiny: Prezydent Duterte chce pomóc Rohingjom

Prezydent Filipin Rodrigo Duterte w swoim przemówieniu z 5. kwietnia zapowiedział politykę otwartych granic wobec członków muzułmańskiego ludu Rohingja, poddanego pogromom przez proamerykańskie władze buddyjskiej w większości Republiki Mjanma. „Naprawdę jest mi żal tych ludzi (tzn. Rohingjów – R.L.). Jestem chętny do przyjęcia ich jako uchodźców (…) To, co tam (tzn. w Mjanmie – R.L.) się dzieje, to właśnie – jeśli mogę się tak wyrazić – ludobójstwo” – powiedział przywódca Filipin. Teraz konieczna będzie jeszcze zgoda Kongresu, by rząd Filipin mógł przyjąć próbujących się obecnie przedostać z Mjanmy głównie do sąsiedniego Bangladeszu rohingjańskich uchodźców. Do przyjęcia i przygotowania relokacji uchodźców Filipiny mogłyby wykorzystać obozy przejściowe i infrastrukturę wybudowaną w latach 1979-80, zamknięte jednak w 1995 r.

Prezydent Duterte zdecydował się wrócić do polityki otwartych drzwi wobec islamskich uchodźców z Azji południowo-wschodniej pomimo trwającego od 1991 r. w południowo-zachodniej części należącej do Filipin wyspy Mindanao konfliktu z powiązanymi z Al-Kaidą islamistami z grup Islamscy Bojownicy o Wolność Bangsamoro (BIFF), Ansar Chalifa Filipiny (Ansar Khalifa Phillipines), ISIS, oraz nacjonalistami z Narodowo-Demokratycznego Frontu Filipin (NDFP) i wyłonionej z niego Organizacji Oporu i Wyzwolenia Moro (MRLO).

Rohingjowie to licząca sobie ok. 1,1 mln muzułmańska mniejszość zamieszkująca stan Ratyna w buddyjskiej Mjanmie. Uważani są za najbardziej dziś prześladowaną mniejszość religijną na świecie. Uważają się za ludność autochtoniczną, wielu z nich przybyło jednak do Birmy na przełomie XIX/XX w. W 1982 r. rządząca Birmą junta wojskowa pozbawiła ich obywatelstwa, w związku z czym stali się bezpaństwowcami.

W 2012 r. doszło do pogromów Rohingjów przez wojsko Mjanmy, w czasie których spalono wiele rohingjańskich wsi i meczetów. 120 tys. Rohingjów zesłanych zostało wówczas do obozów koncentracyjnych. W czerwcu 2017 r. rozpoczęta została kolejna, trwająca przez następne cztery miesiące seria pogromów, w wyniku której 74 tys. Rohingjów uciekło przez granicę do sąsiedniego Bangladeszu. W pogromach trwających w Mjanmie w ostatnich miesiącach życie straciło 10 tys. Rohingjów. Wojskowej polityki czystek etnicznych broni obecna prezydent Mjanmy, wcześniej przez wiele lat organizująca demoliberalną opozycję, Aung San Suu Kyi.

W Bangladeszu Rohingjowie nie mogą dostać pracy, zapisać dzieci do szkół, ani uzyskać opieki zdrowotnej. Kobiety żebrzą na drogach o pieniądze i żywność, mężczyźni dorywczo pracują na polach ryżowych lub plantacjach, ich płace nie przekraczają jednak zazwyczaj dolara dziennie. Rząd Bangladeszu – jednego z najbiedniejszych państw na świecie, planuje deportować uchodźców na izolowaną wyspę w Zatoce Bengalskiej.

(na podst. cnnphillipines.com/„National Geographic Polska” nr 10(217)/2017 opr. R.L.)

Wnioski:

1. Z tożsamościowego punktu widzenia polityka czystek etnicznych wobec zakorzenionej w danym regionie ludności jest nie do zaakceptowania. Poszczególne państwa mają prawo określać swoją tożsamość cywilizacyjną i religijną, musi się to jednak odbywać z poszanowaniem naturalnych tożsamości mniejszościowych grup religijnych i etnicznych, które z kolei muszą respektować tożsamość i spoistość całości wspólnoty politycznej.

2. W perspektywie polityki tożsamościowej dążenie do wojny cywilizacji jest błędne. Prawdziwa wojna toczy się pomiędzy ludami broniącymi swej tożsamości, a ideologiami zakładającymi i postulującymi jej niszczenie jak demoliberalizm, czy radykalny islamizm. Prezydent Filipin, czy wypowiadający się w podobnym duchu przywódca Czeczenii Ramzan Kadyrow, prowadzą równocześnie wojnę z islamistami i chcą pomagać potrzebującym tego muzułmanom.

3. W bliższych Polsce regionach świata z bardzo podobną sytuacją mamy do czynienia w Ukrainie. Ukraińscy nacjonaliści odmawiają tam prawa do tożsamości ukształtowanym w rosyjskojęzycznej kulturze sowieckiej mieszkańcom tego państwa i forsują tezę o cywilizacyjnej wojnie pomiędzy Zachodem a Rosją. Odessa, Charków i wiele innych miast na Ukrainie zostało w 2014 r. brutalnie – niekiedy krwawo – spacyfikowanych, zaś Zagłębie Donieckie od lat znajduje się w stanie oblężenia. Pomimo tego, w europejskich krajach katolickich, w tym również w Polsce, nie znalazł się niemal nikt, kto – podobnie jak prezydent Duterte w również w katolickich Filipinach – przekroczyłby granice cywilizacyjnego ekskluzywizmu i wyciągnął pomocną dłoń do prześladowanych przez nacjonalistów mieszkańców Ukrainy. Wręcz przeciwnie – większość polskiej elity politycznej, dziennikarzy, polski Kościół katolicki, znaczna część społeczeństwa udzieliła bezwarunkowego i wymiernego materialnie wsparcia rządzącej w Kijowie demoliberalnej oligarchii i wysługującym się jej nacjonalistom.

(R.L.)

Jeden komentarz

Leave a Reply