Mimo wcześniejszych zapewnień, prezydent Andrzej Duda przebywający z wizytą w USA nie spotkał się z Donaldem Trumpem. Oficjalnym powodem miał być napięty grafik obowiązków amerykańskiej głowy państwa. Polski prezydent nie miał okazji też porozmawiać z żadnym przedstawicielem administracji rządowej. Z Andrzejem Dudą spotkali się natomiast… gubernator stanu Illinois Bruce Rauner oraz burmistrz Chicago Rahm Emanuel. Andrzej Duda spotkał się też z przedstawicielami tamtejszej Polonii i z… organizacjami żydowskimi (sic!).
Taki obrót spraw każe domyślać się, że prawdziwe były podawane kilka miesięcy temu informacje o notatce z amerykańskiej ambasady, informującej, że w razie uchwalenia nowelizacji ustawy o IPN przez Sejm polscy przywódcy nie będą mieli wstępu do Białego Domu. Zyskuje to na znaczeniu w związku z niedawnym podpisaniem przez Donalda Trumpa ustawy, wedle której USA będzie popierać roszczenia organizacji żydowskich do polskich nieruchomości.
(na podst. wp.pl oprac. M.G.)
Komentarz Redakcji: Jak można było się spodziewać, służalcza polityka względem USA nie zyskała Polsce szacunku, a sprawiła, że delegacja polskiego prezydenta w Stanach Zjednoczonych została potraktowana jakby z wizytą przybył urzędnik niskiego szczebla jakiejś bananowej republiki. W czasie, gdy stosowną odpowiedzią byłoby np. odwołanie wizyty z „powodów zdrowotnych”, polskie władze postanowiły wystawić się na upokorzenie, choć w języku dyplomacji przesłanie dla nich było jasne. Niestety, ekipa rządząca w kraju prawdopodobnie nie wyciągnie wniosku z tych wydarzeń i nie pomyśli o zrewidowaniu swojego stosunku do USA, do którego jest niewolniczo przywiązana.









3 komentarze