W środowym wystąpieniu telewizyjnym prezydent Iranu Hassan Rouhani oświadczył, że jego kraj nigdy nie zrezygnuje choćby z części swojej niepodległości i niezależności w obliczu nacisków ze strony USA, co ma związek z wycofaniem się Waszyngtonu z porozumienia z Iranem z 2015 r. i nałożeniem nowych sankcji oraz kolejnymi groźbami ze strony Ameryki.
„Musimy pokazać światu, że zniesiemy wszelkie trudności, ale nie ustąpimy naszej niepodległości i wolności” – powiedział prezydent. Dodał ponadto, że naród irański nie podda się Stanom Zjednoczonym i będzie musiał zewrzeć szeregi, by „rzucić USA na kolana”, aby poprzez opór Iranu agresywny prezydent Donald Trump zrozumiał, że wycofanie się z porozumienia nuklearnego zawartego między Iranem a światowymi mocarstwami było błędem.

„Będziemy mieli problemy. Będziemy poddawani naciskom. Ale nie poświęcimy naszej niepodległości (…). Ktokolwiek myśli, że nasz rząd wycofa się przed naciskami, jest w błędzie.” – mówił Rouhani.
Ponadto rząd Iranu wysłał do europejskich sygnatariuszy porozumienia – Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii – listę żądań, których spełnienie ma utrzymać traktat w mocy oraz zachęcił ich, by nie ulegali amerykańskiemu szantażowi – Departament Stanu USA zawiadomił, że będzie naciskał na sojuszników, by do 4 listopada bieżącego roku całkowicie zaprzestali importu irańskiej ropy naftowej.
(na podst. iran-daily.com/Reuters/United World International oprac. M.G.)
Komentarz Redakcji: Deklaracja prezydenta Hassana Rouhaniego i działania irańskiego rządu dają jasno do zrozumienia, że Iran, choć jest gotów do dialogu z Zachodem, nie będzie grał wedle narzuconych przez niego z góry reguł gry i będzie strzegł swojej niezależności na arenie międzynarodowej. Jakże to różni się od serwilizmu polskiej klasy rządzącej, której wiernopoddańcza postawa wobec USA doprowadza kraj do kolejnych upokorzeń ze strony „sojusznika”.







