Mądrość ludowa twierdzi, że ryba się psuje od głowy. Tak samo i społeczeństwo: upadek wspólnoty politycznej zaczyna się od jej elit.
Powiedzieć, że nasz naród nie przeżywa najlepszych czasów, to nie powiedzieć nic. Gmach naszego bytu narodowego leży w ruinach, jak i cały świat nowoczesny. Zastanówmy się, kto ponosi odpowiedzialność za sytuację, w której się znaleźliśmy? Odpowiadają za to elity.
Gdyby w kilku słowach opisać kondycję dzisiejszych elit, to na myśl przychodzą następujące określenia: zachodniactwo, oportunizm polityczny i degrenolada moralna. Elity są odpowiedzialne za członkostwo Polski w Unii Europejskiej i NATO, które ubezwłasnowalnia nasze państwo. Wydaje się, że atlantyzm polskich elit nie jest skutkiem ich oportunizmu czy chęci zysku, ale ich szczerej wiary, że Polska powinna się integrować z Zachodem, bo Polska ma rację bytu tylko będąc częścią projektów zachodnich. Ślepe zapatrzenie w Zachód nie tylko pozbawia państwo polskie samodzielności, ale też prowadzi to agresywnej ekspansji amerykańskiej pseudo-kultury nad Wisłę. Nie wspomnę o powstawaniu w Polsce ruchów LGBT i innych wyrzutków zachodniego postmodernizmu. Pamiętając słowa Carla Schmitta o tym, że pojęcia polityczne są zsekularyzowanymi pojęciami teologicznymi, można powiedzieć, że zapatrzenie się w Zachód jest świeckim odpowiednikiem kultu cargo, szerzących się na wyspach Oceanu Spokojnego w czasie II Wojny Światowej. Miejscowa ludność widząc, że biali budują pasy startowe i lądowiska, czego wynikiem jest przylatywanie samolotów z żywnością i innymi dobrami, zaczęła ich naśladować. Cóż, tubylcy są tubylcami, i nie jest istotne, czy mieszkają na Fidżi, czy nad Wisłą.
Jeżeli kopiować Zachód, to na całego, w tym również wszechobecny na Zachodzie, i coraz bardziej szerzący się w Polsce upadek obyczajów. Dążenie do własnej przyjemności, zateizowanie społeczeństwa, emancypacja jednostki ze wszelkiego zakorzenienia, to wszystko widzimy teraz w Polsce. Media głównego nurtu zaspokajają potrzebę igrzysk, co prawda ich poziom z każdym rokiem jest coraz niższy. Media umyślnie ignorują najważniejsze kwestie społeczne i polityczne, ich wulgarność i cynizm są nie do zniesienia. Odpowiedzialność za to też częściowo leży po stronie elit, które od prawie 30 lat po upadku komunizmu w Polsce nie zrobiły nic, by te tendencje odwrócić.
W mediach głównego nurtu prawie nie ma prawdziwej debaty politycznej: prawie wszyscy uczestnicy programów, które możemy zobaczyć czy to na TVP, czy to na TVN, nie kwestionują zasad ładu demoliberalnego, za przytłaczającą większością aktorów polskiej polityki nie stoją żadne idee. Mało kto z nich jest w stanie wskazać jakieś głębsze ideowe podstawy własnych pozycji światopoglądowych, nie mówiąc już o jakimś głębszym rozeznaniu w pojęciach, które się odmienia przez wszystkie przypadki, takie jak „wolność”, „demokracja”, „państwo prawa” czy „prawa człowieka”. Oferowana nam jest wydmuszka z tych pojęć, albo, mówiąc za Braudrillardem, symulakrum tych pojęć.
W obecnej sytuacji symbolem sprzeciwu wobec zgniłych elit demoliberalnych powinien zostać Jakub Szela. Ówczesna szlachta, hołdująca zachodnim nowinkom z piekła rodem, pod wieloma względami nie za bardzo się różniła od elity okrągłostołowej. W pewnym sensie rabacja galicyjska była obroną ładu tradycyjnego przed rewolucją, nawet jeżeli chłopi nie byli tego świadomi.
Dziś też potrzebujemy nowej rabacji. Dziś już nie chodzi o fizycznie mordowanie ludzi, elity III RP powinny zostać poddane śmierci cywilnej i politycznej, i wyrzucone na właściwe im miejsce – czyli na śmietnik historii.








31 komentarzy