Dzięki jedności narodu w kraju udało się we właściwym czasie stłumić rozruchy antypaństwowe, które mogłyby się rozwinąć w starcia zbrojne. Te słowa powiedział prezydent Aleksandr Łukaszenka dziennikarzom po akcji upamiętniającej zakończenie II Wojny Światowej w Europie.
„Jak widzimy teraz, a widzimy to z perspektywy czasu, uratowaliśmy kraj. Nawet jeżeli jutro pójdziemy na emeryturę, możemy powiedzieć swoim dzieciom: możecie w pokoju żyć i pracować. Nawet bogate państwa sąsiadujące z nami zastanawiają się: co pozostawimy swoim dzieciom? Uniknęliśmy tego, więc takie pytanie przed nami nie stoi. Ale warto zawsze o tym pamiętać” – powiedział prezydent Białorusi.
Według Łukaszenki, Białoruś nie tylko przewidywała, jak będą się rozwijać konflikty w różnych częściach świata, ale w ten czy inny sposób przeszłą przez podobne wydarzenia. Przypomniał uliczne protesty w latach dziewięćdziesiątych, próby bezczeszczenia i burzenia pomników, w tym w Mińsku na Placu Niepodległości. „To wszystko przeżyliśmy. Myślę, że w 2010 roku miała miejsce ostatnia próba zamachu stanu. Pamiętają państwo szturm Domu Rządowego? Ludzie się bali przejść obok rezydencji prezydenta. Przeżyliśmy wszystko: hybrydy, bezpośrednie starcia, próby obalenia ustroju konstytucyjnego i rządu” – podkreślił Łukaszenka. – „Wszystkie próby, upokorzenia i obalenia nas są marnowaniem czasu, te próby które dziś trwają w Wenezueli, a wczoraj były podejmowane w Syrii, Libii i innych państwach”.
(na podst. tut.by, oprac. Eugeniusz Onufryjuk)








3 komentarze