We środę 12. czerwca wystrzelona przez Huitich rakieta cruise uderzyła w saudyjski port lotniczy Abha, w południowo-zachodniej części półwyspu. W wyniku ataku śmierć poniosło 26 osób.
Dwa dni wcześniej, 10. czerwca saudyjska obrona przeciwlotnicza przechwyciła w pobliżu Hamis Muszait dwa należące do Hutich drony, których celem była saudyjska baza wojskowa im. Króla Chalida.
W maju Huti zaatakowali również przy użyciu uzbrojonych w bomby dronów saudyjski port lotniczy Dżizan w pobliżu granicy z Jemenem, wcześniej natomiast wykonali udane uderzenie na saudyjskie instalacje naftowe, o czym pisaliśmy już na naszym portalu.
Nasilenie aktywności militarnej Hutich łączyć należy ze wzrostem militarnej obecności USA w regionie, jak również ze wzmożonymi rajdami sił koalicji pod dowództwem Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) na jemeńską prowincję Hadżah. Ataki te nie doprowadziły jednak, wbrew nadziejom koalicji, do unicestwienia potencjału rakietowego Hutich. Eksperci Al-Jazeera oceniają, że możliwości te nawet wzrosły.
Agresja Saudów i ZEA na Jemen rozpoczęła się w marcu 2015 r., po tym jak rebelia Hutich pozbawiła w drugiej połowie 2014 r. władzy sprzyjającego Rijadowi jemeńskiego prezydenta Abda-Rabbu Mansura Hadiego. Huti kontrolują w przybliżeniu terytorium dawnego Jemenu Północnego, wraz ze stolicą kraju Saną. Antyjemeńska koalicja dopuściła się w trakcie swej agresji licznych zbrodni na ludności cywilnej, wywołując jeden z największych kryzysów humanitarnych w ostatnich latach.
(na podst. aljazeera.com opr. R.L.)







