Irański tankowiec Grace 1, zatrzymany przez Wielką Brytanię na początku lipca, zostanie zwolniony, informuje dziennik „The Sun”. Szef ministrów Gibraltaru Fabian Picardo nie będzie się starał o przedłużenie nakazu zatrzymania, ponieważ cel został osiągnięty.
„Nie ma powodu, by dłużej zatrzymać Grace 1, skoro wiemy, nie łamie on już sankcji nałożonych na Syrię” – wskazała osoba z bliskiego otoczenia Picardo.
Statek został zatrzymany na początku lipca. Brytyjczycy uzasadnili swoje posunięcie podejrzeniami, że może on dostarczać ropę naftową do rafinerii w Syrii, łamiąc unijne sankcje. Władze Republiki Islamskiej zażądały uwolnienia swojego statku.
19 lipca oddziały Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej zajęły brytyjski tankowiec Stena Impero w cieśninie Ormuz. Irańczycy twierdzili, że brytyjski statek zderzył się z łodzią rybacką i ignorował jej wezwania o pomoc.
Po zatrzymaniu tankowca Wielka Brytania zaproponowała utworzenie europejskiej misji morskiej. Jej zadaniem miałoby być zapewnienie bezpieczeństwa i ochrony statkom handlowym w tym regionie. Przypomnimy, że niedługo potem władze Polski sygnalizowały możliwość dołączenia do takiej antyirańskiej operacji morskiej. Reuters informował, że zorganizowania takiej misji chcą również Francuzi, którzy aspirują wraz z Brytyjczykami do dowodzenia nią. Poparcie dla inicjatywy Londynu i Paryża wyraziły już Włochy i Dania. Jednak „zainteresowanie” dołączeniem do operacji militarnej zachodnioeuropejskich mocarstw wyraziły poza Polską także Niemcy, Hiszpania czy Szwecja.
Wcześniej Stany Zjednoczone sygnalizowały, żeby ochroną strategicznych szlaków żeglugowych przebiegających w rejonie Iranu i Jemenu zajęły się siły międzynarodowej koalicji. Waszyngton liczy, że jego sojusznicy wezmą w tym aktywny udział
Plan USA zakłada, że Stany Zjednoczone zapewniłyby okręty dowodzenia i prowadziłyby działania zwiadowcze na wodach w rejonie wybrzeży Iranu, a także Jemenu. Z kolei sojusznicy Amerykanów odpowiadaliby za patrolowanie wód w rejonie operowania tych amerykańskich okrętów, a także eskortowały statki handlowe pod banderami swoich krajów. To oznacza, że kraje sojusznicze musiałyby wysłać na miejsce swoje okręty.
Po dołączeniu USA do brytyjskiego pomysłu wiele państw europejskich ogłosiło, że nie będą uczestniczyć w misji pod dowództwem USA.
(na podst. tvp.info/opr. Eugeniusz Onufryjuk)







