Podżegacze i prowokatorzy protestów w chińskim Hongkongu wzywają jankesich kongresmenów do przyjęcia ustawy zwalczającej łamanie tzw. „praw człowieka” w mieście. Nie uważają oni to za nawoływanie do ingerencji USA w sprawy innego kraju.
Według aktywistów, Chiny nie mogą jednocześnie czerpać korzyści gospodarczych z Hongkongu i prowadzić swoją politykę na jego terenie.
Kongres rozpatruje obecnie dwie ustawy związane z sytuacją w Hongkongu: jedna z nich nakłada na Waszyngton obowiązek dorocznego audytu w kwestii specjalnego traktowania Hongkongu przez USA w relacjach handlowych i stwarza podstawę do nałożenia sankcji na urzędników chińskich, którzy godziliby w autonomię miasta (projekt określany jest jako The Hong Kong Human Rights and Democracy Act).
Drugi projekt ustawy – PROTECT Hong Kong Act – stwarza możliwość wstrzymania do Hongkongu eksportu sprzętu używanego przez policję do tłumienia zamieszek.
Żadna z ustaw nie była jeszcze poddawana głosowaniu.
Od czerwca w Hongkongu trwają zamieszki, prowokowane przez środowiska opłacane przez zachód. W trakcie zamieszek częstym widokiem są flagi USA i Hongkongu z czasów, kiedy miasto było brytyjską kolonią.
(na podst. rp.pl/opr. Eugeniusz Onufryjuk)







