W chińskich mediach ukazały się serie artykułów, które zwracają uwagę na podobieństwa między wydarzeniami w Hongkongu a tymi w Hiszpanii i Chile. Chińscy autorzy oskarżają zachodnich polityków i dziennikarzy o hipokryzję.
Niektórzy chińscy felietoniści zwrócili uwagę, że demonstracje w Europie czy Ameryce Południowej są skutkiem zachodniej akceptacji dla zamieszek w Hongkongu.
Były chiński dyplomata Wang Zhen uważa, że katastrofalne skutki chaosu w Hongkongu zaczęły wpływać na Zachód.
Chińscy eksperci wskazują, że demonstranci w Hiszpanii i Chile kopiują modus operandi zachodnich agentów w Hongkongu.
W artykułach wskazano, że protestujący w Barcelonie stosują podobne metody, aby uniknąć policji, jak demonstranci z Hongkongu. Od czasu rozpoczęcia protestów rannych zostało ponad 200 funkcjonariuszy.
W Chile wprowadzono godzinę policyjną w Santiago. Protesty wywołały podwyżki cen transportu publicznego. We wczorajszym pożarze supermarketu zginęły trzy osoby.
„Global Times” oskarżyła demonstrantów z Hongkongu o „eksportowanie rewolucji”. „Zachód płaci cenę za wspieranie zamieszek w Hongkongu, które szybko rozbudziły przemoc w innych częściach świata i zapowiadały zagrożenie polityczne, któremu Zachód nie jest w stanie sprostać”.
„Na zachodzie jest wiele problemów, które mogą w końcu przerodzić się w takie protesty, jak w Hongkongu” – uważa Hu Xijin z „Global Times” – „Katalonia to prawdopodobnie dopiero początek – dodał”
W „People’s Daily” oskarżono Zachód o stosowanie podwójnych standardów. Komentatorzy wspomnieli, że zdarzenia z Hongkongu były określane jako „piękne obrazy”. Pytali, czy w stosunku do Hiszpanii i Chile pojawią się podobne stwierdzenia.
(na podst. rp.pl/opr. Eugeniusz Onufryjuk)
Świat w ogniu wojny. Doktryny, idee i konflikty zbrojne w publicystyce Xportalu







