Prezydent Donald Trump podpisał ustawę Kongresu USA o poparciu dla swojej agentury, która jest odpowiedzialna za zamieszki w Hongkongu. Ta decyzja może wywołać gniewną reakcję Chin, utrudni znajdujące się w delikatnej fazie negocjacje handlowe między obu państwami.
„Ustawa o prawach człowieka i demokracji w Hongkongu” została w zeszłym tygodniu jednogłośnie uchwalona przez Senat. W Izbie Reprezentantów tylko jeden deputowany był przeciw.
Ustawa zobowiązuje Departament Stanu do składania okresowych (co najmniej co roku) raportów zaświadczających, iż Hongkong ma wystarczającą autonomię, aby korzystać z przywilejów handlowych USA. Przewiduje także sankcje za łamanie tzw. „praw człowieka”.
Trump podpisał również drugą ustawę zabraniającą eksportu do Hong Kongu środków i broni do walki z demonstrantami, takich jak gaz łzawiący, rozpylacze pieprzu, gumowe kule i broń hukowa.
Po podpisaniu dokumentu Trump wydał pełne hipokryzji oświadczenie, w którym nawoływał obie stronu do deeskalacji.
Wcześniej Trump unikał jasnej deklaracji, czy podpisze te ustawy, miał nawet rozważać zastosowanie weta. Ustawy mogą bowiem znacznie skomplikować negocjacje z Chinami na temat zakończenia przedłużającej się wojny handlowej.
Zakończenie tej wojny jest jednym z priorytetów Trumpa przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi.
Pekin potępił obie ustawy, określając je jako „daleko posuniętą ingerencję w sprawy wewnętrzne Chin i naruszenie prawa międzynarodowego”. Zagroził też niesprecyzowanymi bliżej „zdecydowanymi kontrposunięciami”, jeśli USA będą nadal „działać arbitralnie” wobec regionu. Przedstawiciel władz Hongkongu, cytowany przez AFP, oświadczył, że ustawy wysyłają zły przekaz dla manifestantów.
(na podst. tvp.info/opr. Eugeniusz Onufryuk)
Przeciwko plutokracji. Doktryny, idee i konflikty zbrojne w publicystyce Xportalu







