Mogłoby się wydawać, że idea syjonistyczna zaczęła tracić już swoją żywotność i nie znajduje się u szczytu atrakcyjności psychologicznej, jak możemy zresztą przeczytać w fachowej literaturze. W naszych czasach dotyczy to w istocie również wszystkich innych ideologii, wierzeń i filozofii. Zazwyczaj jest tak, że to pierwsze pokolenie założycieli danej ideologii jest najbardziej „wierzące”, zainteresowane jej krystalizacją i implementacją. Kolejne pokolenia podejmują natomiast wysiłki, aby dokonać wewnątrz danej ideologii korekt i rewizji. Ideologia może ulec kompletnemu zniszczeniu, jeśli starania związane z jej odnowieniem i wprowadzeniem poprawek nie doprowadzą do jej ponownej konsolidacji.
Nie ma jednak wątpliwości, że jesteśmy w całkowitym błędzie opisując syjonizm jako zwykłą „ideologię”. Głównym założeniem syjonizmu-ideologii było założenie państwa Izrael, należy jednak mieć na uwadze, że sukces w realizacji tego założenia ideologicznego to jedno, a zapewnienie syjonistycznemu tworowi możliwości przetrwania i kontynuacji, to drugie. Obydwa te aspekty były jednak przedmiotem troski syjonistów, zarówno syjonistów-założycieli, jak i współczesnych syjonistów, co znajduje potwierdzenie w wydanych przez nich książkach i pamiętnikach. Znajdziemy je zarówno u Ze’ewa Żabotyńskiego (1880-1940), jak i ukraińskiego oligarchy Igora Kołomojskiego (ur. 1964), choć ich działalność różni się od siebie: pierwszy był prominentnym dziennikarzem, pisarzem, poetą, oratorem i politykiem swoich czasów; drugi jest znanym biznesmenem i politykiem, który spędził swoje życie niejako w zawieszeniu pomiędzy Izraelem, a Ukrainą. Mają też dużo wspólnego: obydwaj są ukraińskimi Żydami, pierwszy z Odessy, a drugi z Dniepropietrowska. Obaj związani są ze sprawami łączącymi Izrael i Ukrainę. Przede wszystkim reprezentują jednak dwie różne, epokowe fazy rozwoju tworu syjonistycznego. Żabotyński reprezentuje fazę tajnych narodzin i wzrostu, natomiast Kołomojski fazę dojrzałości i początek fazy wyginięcia. Pierwszego możemy uznać za jedną z najważniejszych postaci prawicy ruchu syjonistycznego, a także „duchowego” ojca założyciela partii Likud Benjamina Netanjahu. Większość swoich pism poświęcił obronie ideałów ruchu syjonistycznego i narodowej walce Żydów. Popierał żydowską imigrację do Palestyny oraz ideę siłowej rozprawy z ludem autochtonicznym, uważając, że to jedyna droga do trwałego ustanowienia Państwa Żydowskiego.
Jak zostało już powiedziane, ekstatyczność „żydowskiego snu” Żabotyńskiego wpłynęła na cały dalszy los tego tworu. Kołomojski, pomimo przywództwa wewnątrz kręgu bardzo wielu wpływowych osób pochodzenia żydowskiego, Ukraińców, wsparcia europejskich i międzynarodowych organizacji, a także społeczności żydowskiej na Ukrainie, nie może sobie pozwolić na wizje podobne do tych, jakie stały się credo Żabotyńskiego. Kołomojski jest oligarchą, pragmatycznym biznesmenem, który ocenia wszystkie sprawy w perspektywie chłodnej kalkulacji. Ważnym elementem jego ostatniej aktywności stało się wsparcie kampanii wyborczej ukraińskiego prezydenta pochodzenia żydowskiego, Władimira Zełenskiego. Ten ostatni, dawny kabareciarz, posiadał dobre relacje z Kołomojskim zanim jeszcze został prezydentem. Telewizja Kołomojskiego „1+1” posiada na Ukrainie jedną z najwyższych oglądalności m. in. z uwagi na popularność serialu komediowego, w którym główną rolę grał Zełenski. W tym kontekście warto odnotować, że gdy relacje Kołomojskiego z byłym ukraińskim prezydentem Poroszenką osiągnęły swój najbardziej kryzysowy moment, ten drugi musiał ostatecznie de facto wycofać się z ukraińskiej polityki.
Tymczasem nowy prezydent Ukrainy chwilę po tym, jak objął swój urząd z pomocą Kołomojskiego, rozpoczął starania o legalizację sprzedaży ukraińskiej ziemi obcokrajowcom. Stało się tak po pierwszej od ponad 20 lat wizycie na Ukrainie przywódcy izraelskiego Benjamina Netanjahu. Kneset wyraził duże zainteresowanie zakupem ukraińskiej ziemi. Ponadto podobne zainteresowanie wyraziło również wielu ukraińskich biznesmenów żydowskiego pochodzenia, którzy powiązani są z Izraelem. Co więcej, niektóre źródła prasowe utrzymują, że Bank Izraela planuje, zaczynając od 2020 roku, udzielanie pożyczek celowych na zerowy procent (lub nawet za dopłatą) na rzecz zakupu ukraińskiej ziemi.
W istocie izraelskie zainteresowanie ukraińskim terytorium można datować na znacznie wcześniejszy okres. Od 2011 roku izraelska firma Group Consort zmonopolizowała rynek pestycydów na Ukrainie. Przedsiębiorstwo to zawarło niedawno umowę z ukraińskim Ministerstwem Środowiska i Zasobów Naturalnych, w którym uzyskało prawo nabywania, transportu i magazynowania pestycydów z obwodu chersońskiego (Kherson Stream).
Niektórzy obserwatorzy uważają, że celem zakupu ukraińskiej ziemi jest kompensacja izraelskiego deficytu produktów rolniczych, zwłaszcza że palestyńskie pustynie nie nadają się do tego celu w takim stopniu jak ukraińskie czarnoziemy. Argument ten wydaje się jednak bardzo słaby, na pewno zaś nie wyczerpuje problemu. Izrael może po prostu kupować ukraińskie produkty rolnicze w bardzo korzystnych cenach, zwłaszcza że gospodarka Ukrainy doświadcza w ostatnich latach głębokiego kryzysu. W związku z tym, najbliższe prawdy wydaje się inne wytłumaczenie: mamy do czynienia z cichym marszem syjonistów na Ukrainę, podobnym do tego, jaki został odbyty przez Żabotyńskiego w kierunku Palestyny. Wówczas też zaczęło się na obietnicach ograniczonej imigracji, a skończyło na uzurpacji prawa do ziem palestyńskich i ustanowieniem Tworu Syjonistycznego, który stał się najważniejszym czynnikiem destabilizującym na całym Bliskim Wschodzie.
Cały ciężar oporu wobec tych odśrodkowych projektów spoczywa na uświadamianiu ukraińskiego społeczeństwa a także jego politycznych, kulturalnych, intelektualnych, społecznych i religijnych elit. Żabotyński w 1903 roku napisał, że powiedzenie „jeśli coś nie wydarzyło się w przeszłości, nie może wydarzyć się w przyszłości” nie znajduje potwierdzenia w nauce i faktografii. I miał rację. My jednak możemy powiedzieć, że coś podobnego już wydarzyło się w przyszłości, w innym miejscu na świecie!
Dr Assef Molhem, syryjski politolog








2 komentarze