Dziesiątki tysięcy osób wzięły udział w antyrządowym zamieszkach w Hongkongu w Nowy Rok. Policja wystrzeliła kilka pocisków z gazem łzawiącym i armatką wodną w tłumy, by przywrócić porządek.
Protestujący z noworocznych zamieszek malowali graffiti i rozbijali bankomaty w oddziale banku HSBC. Doszło do starć z funkcjonariuszami. Policja użyła wobec protestujących gazu pieprzowego i łzawiącego.
Protestujący, niektórzy w maskach gazowych i ubrani na czarno, przegrupowali się i utworzyli linie, gdy policja blokowała drogi, aby uniemożliwić tłumom ukończenie marszu po zapadnięciu nocy. Atmosfera stała się napięta w kilku dzielnicach Hongkongu, gdy część protestujących zaczęła tworzyć blokady na ulicach, wzniecać ogień i rzucać bomby benzynowe. Wzdłuż dróg powstały ludzkie łańcuchy, które pomagały przewozić zaopatrzenie dla osób znajdujących na linii „frontu”, w tym parasole i cegły.
W skutek zamieszek policja zatrzymała ponad 400 osób.
Prezydent Chin Xi Jinping powiedział wcześniej w przemówieniu noworocznym, że Pekin „zdecydowanie ochroni dobrobyt i stabilność” Hongkongu w ramach państwowej filozofii „jeden kraj, dwa systemy”.
Zamieszki w Hongkongu są organizowane przy wsparciu państw zachodnich. Częstym widokiem w trakcie zamieszek są flagi brytyjskie i amerykańskie. W listopadzie 2019 r. Kongres USA przyjął ustawę popierającą „protestujących” w tym chińskim mieście. Akt ten został odebrany w Chinach jako zagraniczna interwencja w sprawy wewnętrzne kraju.
(na podst. tvn24.pl/opr. Eugeniusz Onufryjuk)
Świat w ogniu wojny. Doktryny, idee i konflikty zbrojne w publicystyce Xportalu







