W wywiadzie udzielonym chilijskiej gazecie La Tercera, obalony przez policję i wojsko prezydent Evo Morales zapowiedział powrót z wygnania i kandydowanie na senatora w majowych wyborach. Pomimo wiszącego nad nim nakazu aresztowania, ma zamiar opuścić Argentynę i wrócić do ojczyzny. Powtórzył, że zastąpienie go przez prezydent Jeanine Añez było zamachem stanu.
Morales wygrał wybory prezydenckie w październiku 2019 r., jednak wojsko i opozycja uznały je za sfałszowane i wywołały protesty uliczne. Aby zapobiec pogrążeniu się kraju w chaosie prezydent ustąpił po miesiącu, uznając swoją wymuszoną rezygnację za wynik zamachu stanu przeprowadzonego przez USA.
„To, co straciliśmy przez pucz, odzyskamy demokratycznie trzeciego maja. Jestem pewien, że Boliwijczycy wołają o mój powrót” – powiedział w wywiadzie odwołując się do dużego poparcia wśród rodaków. Podkreślił, że jest ofiarą jankeskiego imperializmu.
Morales nie będzie mógł jednak kandydować w wyborach do senatu. W niedzielę sąd w Boliwii nakazał sześć miesięcy aresztu prewencyjnego dla przedstawiciela prawnego obalonego prezydenta, aby to uniemożliwić.
Jednocześnie źródło związane z sądem poinformowało dziennikarzy, że sędzia Armando Zeballos nakazał aresztowanie Patricii Hermosy, byłej szefowej gabinetu Moralesa, pod zarzutem buntu, terroryzmu i finansowania terroryzmu, a kandydatowi na prezydenta Ruchu na Rzecz Socjalizu (MAS) Moralesa, który wrócił we wtorek do Boliwii, natychmiast wręczono wezwanie do sądu. Represje dotknęły także byłego ministra gospodarki Boliwii, Luisa Arce, który został oskarżony o naruszenie obowiązków i defraudację podczas sprawowania funkcji ministra.
(na podst. presstv.com/opr. Dominika Kazubska)







