W ostatnich dniach jesteśmy świadkami eskalacji konfliktów w regionie historycznego Lewantu, związanych ze wzrostem tam politycznej i militarnej aktywności Turcji, udzielającej poparcia islamistycznym siłom terrorystycznym.
W Libii tureccy instruktorzy i syryjscy terroryści z tzw. „Syryjskiej Armii Narodowej” zaangażowali się w walki po stronie kontrolującego Trypolis tzw. „Rządu Porozumienia Narodowego” (GNA). 21. lutego prezydent Turcji, Recep Tayyip Erdoğan przyznał, że „Turcja jest tam obecna z siłami szkoleniowymi. Są tam także ludzie z Syryjskiej Armii Narodowej”. Wzrost zaangażowania Ankary w Libii nastąpił po podpisaniu szeregu porozumień z Trypolisem na przeciągu roku 2019. Strona turecka liczy na korzyści w obszarze rozgraniczenia wód terytorialnych i eksploatacji surowców.
Chalifa Haftar, przywódca tzw. „Libijskiej Armii Narodowej”(LNA), kontrolującej Cyrenajkę, po udanej ofensywie z kwietnia 2019 r. zaś także tereny przyległe bezpośrednio do Trypolisu, uzależnił zgodę na zawieszenie broni od „spełnienia szeregu warunków (…), wycofania tureckich i syryjskich najemników, zakończenia tureckich dostaw broni dla Trypolisu, likwidacji grup terrorystycznych”. LNA wspierana jest m.in. przez Egipt i Zjednoczone Emiraty Arabskie, po jej stronie walczą też prawdopodobnie najemnicy z Rosji.
Rozpoczęcie nowej rundy negocjacji pokojowych planowane jest na 26. lutego w Genewie, napięcie między stronami wzrosło jednak po ataku rakietowym LNA na port w Trypolisie 18. lutego. Atak LNA był ostrzeżeniem przed wzrastającą obecnością tureckich instruktorów i najemników z Syrii. Ch. Haftar zapowiedział, że LNA „nie cofnie się przed użyciem przemocy”, jeśli sytuacja w tej dziedzinie będzie się pogarszać. Nieodpowiedzialna polityka Ankary grozi zatem storpedowaniem negocjacji zaplanowanych na 26. lutego.
Eskalacja napięcia następuje również w Syrii, gdzie 11. lutego Syryjska Armia Arabska wyzwoliła miasto Sarakib, oraz przejęła kontrolę nad strategiczną szosą M5, w pozostającej dotychczas pod kontrolą terrorystów z Hajat Tahrir asz-Szam (w jej skład wchodzi m.in. Dżabhat an-Nusra) prowincji Idlib, łączącą miasta Aleppo i Hama. Turcja odpowiedziała wzrostem własnej obecności wojskowej i dostawami broni przeciwlotniczej dla terrorystów, co umożliwiło im strącenie syryjskiego śmigłowca bojowego.
18. lutego prezydent R. T. Erdoğan oświadczył że strona turecka nie jest zadowolona z przebiegu rozmów z Moskwą i że „w każdej chwili” może rozpocząć operację wojenną w Idlib, co jest jedynie „kwestią czasu”. Po tym jak turecka artyleria wsparła terrorystów przeciw syryjskim siłom rządowym, 20. lutego rosyjskie samoloty SU-24 dokonały nalotów na pozycje terrorystów, niszcząc jeden czołg, sześć bojowych wozów piechoty, a także pięć pickupów z ciężkim uzbrojeniem przeznaczonym dla terrorystów. 21. lutego prezydent Turcji oświadczył że „To, co dzieje się w Idlib może być scharakteryzowane słowem „wojna”. Rozpoczęliśmy tam już swoje działania”. Minister obrony Turcji, Hulusi Akar oświadczył jednak popołudniem, że „Turcja nie zamierza wstępować w konflikt z Rosją”, co daje nadzieję na deeskalację konfliktu. Rozmowa telefoniczna prezydentów Rosji i Turcji planowana jest na wieczór tego dnia.
(na podst. russian.rt.com/aljazeera.com/opr. R.L.)







