Bartosz Bekier: Kryzys epidemiczny w Polsce a upadek globalizmu

Za sprawą choroby Covid-19 wywoływanej przez nowy typ koronawirusa projekt globalistyczny chwieje się w posadach. O tym, że fundamenty liberalnego porządku były już nadwątlone wcześniej, wiedziało relatywnie bardzo niewiele osób, stąd potężne zaskoczenie całego świata bieżącą sytuacją, znajdujące swoje wyraźne odbicie na światowych rynkach finansowych.

Znamienny jest fakt, że procesy bardzo dobrze nam znane, takie jak policentryzacja układu globalnego, świadczące o zapaści twardego jądra systemu, okazały się nabierać tempa właśnie w przypadku wystąpienia zagrożenia o charakterze globalnym. Wszelkie procesy decentralizacyjne, jeśli są zjawiskiem rzeczywistym, a nie pozornym ustępstwem względem realnych lub potencjalnych sił odśrodkowych, są dowodem słabości danego ośrodka siły. Tak ujętą kwestię relacji centrum-peryferia  można rozpatrywać zarówno w perspektywie wewnątrzpaństwowej, jak i stosunków międzynarodowych. Covid-19 wzmocnił partykularyzmy i rozszerzył wszelkie pęknięcia w systemie globalnym. Najbardziej widocznym aspektem tego kryzysu jest fakt, że jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki na mapach pojawiły się rzeczywiste granice, inne zarysowały się wyraźniej niż wcześniej. Jak wygląda to z punktu widzenia Polski?

USA, nasz „sojusznik” i światowy hegemon, w ciągu jednej nocy i nie konsultując się z nikim, zamknął się na swojej kontynentalnej wyspie wstrzymując wszystkie loty z Europy, rezerwując wyjątek tylko dla swojego największego sojusznika, Wielkiej Brytanii. Uwikłanie w struktury międzynarodowe, takie jak Unia Europejska i NATO, okazało się nie być praktycznie żadnym wsparciem w naprawdę kryzysowej sytuacji. Można wręcz powiedzieć, że negatywy przeważają w tej kwestii nad pozytywami. UE co prawda sypnie groszem na „walkę z kryzysem”, ale w gruncie rzeczy jej instytucjonalna dysfunkcyjność i brak wspólnej reakcji na kluczowe wydarzenia opóźnił tylko działania ze strony państw narodowych, które trwały w niezmąconym poczuciu bezpieczeństwa stanowczo zbyt długo. Jeśli chodzi o coraz bardziej iluzoryczne więzy wewnątrz NATO, to także w tym przypadku są bardziej obciążeniem – mowa oczywiście o tysiącach amerykańskich żołnierzy, którzy mimo paneuropejskiej katastrofy sanitarnej będą przemierzać nasz Kontynent i nasze państwo wzdłuż i wszerz, ćwicząc wojnę światową w czasie pandemii.

Co więc naprawdę pozostało Polakom, co stanowi jedyną rzeczywistą tarczę w obronie przed realnym zagrożeniem o charakterze globalnym? Zachowujący się odpowiedzialnie naród i adekwatnie reagujące państwo narodowe. To czarny sen liberałów, globalistów, kosmopolitów i „kapitalistów kulturowych”.

Polski rząd postąpił słusznie zamykając granice dla obcokrajowców, rozpościerając szczegółową kontrolę nad przepływem osób, ograniczając zbędny w tych warunkach konsumpcjonizm poprzez zamknięcie galerii handlowych itp. Myślę, że pomimo tragizmu sytuacji, jest to otrzeźwiający szok, zarówno dla społeczeństwa, jak i samych rządzących. Po zakończeniu kryzysu większość przykrych doświadczeń związanych z totalną kompromitacją liberalizmu i globalizmu zatrze zbiorowa amnezja, ale nie wszystkie i nie u wszystkich.

Będziemy widzieć rzeczywistość wyraźniej, a liberalizm stanie się bardziej przeterminowany niż kiedykolwiek wcześniej.

 

Aleksandr Dugin: Czwarta Teoria Polityczna

2 komentarze

Leave a Reply