Zmarły 5. kwietnia 2020 roku, w wieku 87 lat, Pentti Linkola był najbardziej emblematycznym ideologiem ekologii głębokiej i radykalnej, zwolennikiem odejścia od ideologii „wzrostu” i drastycznej depopulacji Ziemi z powodów ekologicznych. Poza granicami Finlandii szerzej znany stał się, gdy w maju 1994 r. jego zdjęcie pojawiło się na okładce „Wall Street Journal Europe”, na łamach którego przyznał, że gdyby mógł nacisnąć guzik który w wywołałby wojną światową w której zginęłyby miliony ludzi, „poświęciłby się bez wahania”. Popierał akty przemocy skierowane przeciwko zaburzającemu równowagę ekologiczną społeczeństwu masowemu, takie jak terrorystyczne zamachy bombowe na pociągi w Madrycie w marcu 2004 r. Sympatyzował z rewolucyjnymi ruchami antysystemowymi i antykapitalistycznymi – w 1979 r. jedną ze swych książek poświęcił Adreasowi Baaderowi i Ulrike Meinhof, stwierdzając że „wskazują oni drogę”. Uważał, że znacznie lepiej byłoby, gdyby wojnę wygrali „kochający przyrodę” Niemcy, lub gdyby w 1945 r. ZSRR zajął i przyłączył Finlandię, co uchroniłoby jej lasy przed rabunkową polityką eksploatacji realizowaną przez władze w Helsinkach.
Pentti Linkola urodził się 7. grudnia 1932 r. w Helsinkach w rodzinie akademickiej. Po ukończeniu szkoły podjął studia w zakresie biologii i zajął się badaniami ornitologicznymi. Prowadząc badania, pieszo, rowerem, konno, psim zaprzęgiem i łodzią wędrował po całej Finlandii, wiele czasu spędzając też na Wyspach Alandzkich. Od 1959 r. zarzucił karierę akademicką i utrzymywał się z prowadzonego z łodzi wiosłowej rybołówstwa. Złowione ryby sprzedawał mieszkańcom okolicy z zaprzężonego w konie wozu na lokalnym targu. Mieszkał w dwuizbowej drewnianej chacie wypełnionej książkami, minimalizując zużycie energii elektrycznej do dwóch żarówek – oświetlających odpowiednio wnękę kuchenną i maszynę do pisania. Jak sam to określał, „dla utrzymania zdrowia psychicznego” podróżował rowerem do zachowanych, naturalnych kompleksów leśnych Europy i Rosji. Między innymi, jeszcze w wieku 85 lat odbył taką wędrówkę na Litwę. Do końca życia prowadził badania ornitologiczne, koncentrując się na ptakach wodnych, i był jednym z najwyżej cenionych w Finlandii specjalistów w tej dziedzinie. Uznawany był za żyjącego i tworzącego zgodnie z antycznym ideałem filozofa. Zmarł w swojej chacie, w łóżku podczas snu.
W latach 1961-1975 był żonaty. Z małżeństwa tego miał dwie córki, z których jedna ma dwoje dzieci, druga zaś jest bezdzietna. W latach 2000′ przyznawał, że posiadanie dwojga dzieci zgodne było z zaleceniami ówczesnej polityki depopulacyjnej w Finlandii, gdyby zaś miał decydować obecnie, zdecydowałby się tylko na jedno dziecko.
Za największe dzieło swojego życia Pentti Linkola uznawał założoną przez siebie w 1995 r. Fundację Fińskiego Dziedzictwa Naturalnego, która za pieniądze pozyskane z dotacji wykupywała naturalne lasy na terenie kraju, chroniąc je w ten sposób przed wycinką. Obszarów takich, przede wszystkim w południowej części Finlandii, wykupiono około piętnastu.
Pentti Linkola był utopistą. Jego koncepcje nie są możliwe do zrealizowania ze względów politycznych, socjopsychologicznych i moralnych. Jego głosu należy jednak słuchać z dwóch powodów: jako„ikonoklastycznego”uderzenia w zachodniego bałwana „ideologii wzrostu” – demograficznego, ekonomicznego i technologicznego, oraz jako… przestrogę. Rozważmy po kolei obydwa te punkty.
Fiński autor pisze o konieczności powstrzymania, a nawet odwrócenia rozwoju populacyjnego, gospodarczego i cywilizacyjnego. Wchodzi w ten sposób w polemikę ze wszystkimi filozofiami i ideologiami „postępowymi”, zajmując w istocie stanowisko esencjonalnie konserwatywne. Centralną ideą konserwatyzmu jest organiczny charakter społeczeństwa, które musi w związku z tym pozostawać w stanie dynamicznej, ale jednak równowagi – również ze swoim otoczeniem. Niekontrolowany rozrost w jakiejkolwiek dziedzinie równowagę tą zaburza, co grozi katastrofą całego systemu. Pentti Linkola nie mówi nam nic innego, jak tę fundamentalną prawdę ipso facto obecną w światopoglądzie konserwatywnym. Konsekwentnie odnosi ją po prostu również do tych zagadnień, w których „konserwatyści” głównego nurtu kapitulują (niekiedy bezwiednie) przed ideologią „postępu”, lub wręcz przed liberalizmem (jak w dziedzinie ekonomii).
Jak już wspomnieliśmy, zalecenia fińskiego myśliciela idą na przekór wszelkiej myśli „postępowej”, będącej w istocie immanentną cywilizacji zachodniej. Założenie „postępu” i „rozwoju” obecne jest zarówno w chrześcijaństwie, Oświeceniu, pozytywizmie, marksizmie, jak i w kapitalizmie. Wyrasta z koncepcji czasu liniowego i millenarystycznych idei mesjańskich o zbawieniu człowieka od cierpienia u schyłku czasów. Konkretyzuje się w ideologii produktywizmu i wzrostu bez końca. Idei w oczywisty sposób fałszywej, bo świat ma ograniczoną pojemność a zasoby są skończone, w którymś momencie zatem osiągnięte muszą zostać „granice wzrostu”. Idei przy tym nieobecnej w cywilizacjach tradycyjnych z ideą czasu kolistego, gdzie ma miejsce odtwarzanie zużywanych na bieżąco zasobów w wiecznie powracających cyklu narodzin-śmierci, a w przypadku pojawienia się nadmiaru – usuwa się go dla odzyskania zachwianej w ten sposób równowagi. Ta tradycyjna mądrość musi zostać odpomniana, w przeciwnym bowiem razie Prawda upomni się o swe prawa choćby kosztem unicestwienia cywilizacji zachodniej, lub niechby nawet całej ludzkości.
Pentti Linkola należy do tego nurtu myśli ekologicznej, reprezentowanej m.in. również przez znanego badacza gnozy Hansa Jonasa (1903-1993) i przez autorów z kręgu Nouvelle Droite, których cechuje zdrowy, konserwatywny sceptycyzm i pesymizm antropologiczny i socjologiczny. W czasach, gdy wmawia się nam, że katastrofę ekologiczną odsuniemy dzięki segregowaniu produkowanych niezmiennie tonami śmieci, dzięki celebrytom deklarującym zaprzestanie używania plastikowych słomek lub dzięki pójściu na koncert rockowy, autor Can Life Prevail? występuje jako głos otrzeźwienia. Pisarstwo Penttiego Linkoli jest kubłem zimnej wody wylanym na głowy tych wszystkich „ekologów”, którzy cofają się przed przyznaniem, że nie da się odwrócić procesów degradacji środowiska naturalnego, jeśli nie ograniczy się ludzkiej swobody do materialnego dogadzania sobie i spełniania wszystkich swoich materialnych zachcianek.
Poważni komentatorzy zainteresowani ekologiczną przyszłością planety od dawna już zwracają uwagę, że dla zmiany trendów cywilizacyjnych nie wystarczy odwoływanie się do rzekomo „racjonalnej” i „dobrej” natury człowieka, lecz konieczny jest przymus: na przykład zakaz stosowania plastikowych opakowań i ograniczenie dostępności prywatnych samochodów. Zwraca się uwagę na konieczność nałożenia ograniczeń i zakazów na kapitał i podmioty prawne. Pentti Linkola idzie dalej i, podobnie jak Hans Jonas, mówi wprost: konieczne jest porzucenie liberalizmu, kapitalizmu i demokracji oraz przejście do rządów w dobrym tego określenia sensie „oświeconej” elity, która nie wahałaby się zdyscyplinować również społeczeństwa i osób fizycznych, w tym również ustanowić górnego limitu wytwarzania i konsumpcji.
Słowa Pentti Linkoli należy jednak traktować nie tylko jako głos rozsądku, ale też jako głos przestrogi. W chwili powstawania tego komentarza, bliżej niekreślona liczba ludzi na całym świecie została poddana reżymowi surowej kwarantanny epidemicznej, z ograniczeniami o które dotychczas pomawiano jedynie Koreę Północną. Działania takie jak otwieranie listów prywatnych, legitymowanie a nawet karanie mandatami osób przebywających poza swoim mieszkaniem bez możliwości uzasadnienia tego jednym z enumerowanych przez władzę powodów, możliwość opuszczenia mieszkania tylko za okazaniem wydawanej przez władze przepustki, zostały wdrożone przez wiele państw świata – w tym przez te przedstawiające się jako liberalne. Na tym tle, zalecane przez Pentti Linkolę państwowe licencje na posiadanie dzieci i konfiskata prywatnych samochodów jawią się już wcale jako tak bardzo fantastyczne i odległe od rzeczywistości, jak wówczas gdy fiński myśliciel je przedstawiał.
W sytuacji, gdy zmiany klimatu (nieważne, czy mające charakter antropogeniczny, czy nie) spowodują na przykład kryzys w rolnictwie, niedobory wody pitnej lub inne, odczuwane na poziomie całych zbiorowości politycznych skutki, nawet najbardziej drastyczne wizje rozwiązań nakreślone przez Pentti Linkolę mogą stać się wręcz wyczekiwaną społecznie rzeczywistością, którą ludzie zaakceptują tak samo, jak dziś akceptują zakaz wychodzenia z domu i spotkań towarzyskich. Groteskowa dystopia Pentii Linkoli może więc być naszą przyszłością, nawet jeśli nie miałaby zostać wdrożona dla ratowania środowiska naturalnego, ale samej ludzkości.
Ronald Lasecki








84 komentarze