Andrzej Zienkiewicz: Filozoficzne błędy Fryderyka Engelsa

Teoria naukowa tego, co zwykło nazywać się ,,marksizmem” powstała jako rezultat intelektualnego wysiłku i czterdziestoletniej współpracy dwu rewolucyjnych myślicieli. Przyjęło się w pewnych kręgach sądzić, że podczas gdy Karol Marks poświęcał się zagadnieniom specjalnie ekonomicznym, to Fryderyk Engels swoją uwagę skupiał głównie na warsztacie filozoficznym nowopowstałej teorii. Pomijając błędność tego stanowiska rzecz w tym, że Engels (wyjąwszy jego niewątpliwy wkład w walce z burżuazyjnymi przesądami) niewielkie miał intelektualne uprawnienia do pracy filozoficznej. Swoje filozoficzne poglądy zawarł w takich dziełach jak ,,Ludwig Feuerbach i zmierzch klasycznej filozofii niemieckiej”, ,,Anti-Dühring” czy w niedokończonej ,,Dialektyce przyrody” które uchodzą za kanon filozofii marksistowskiej. Nie chcemy tu kwestionować autorytetu człowieka, który całe życie poświęcił walce o interes klasy robotniczej, z drugiej strony nie możemy przejść do porządku nad wieloma teoretycznymi błędami które ów popełnił.

W jednym miejscu swego dzieła pod tytułem ,,Ludwig Feuerbach i zmierzch klasycznej filozofii niemieckiej” Fryderyk Engels zarzuca Heglowi niekonsekwencję, która rzekomo polega na tym, że zasady metody dialektycznej autora ,,Fenomenologii Ducha” stoją w sprzeczności z jego systemem (1). Ściślej mówiąc – metoda dialektyczna głosi przemijalność wszystkich form bytu, zaś system heglowski przewiduje zakończenie pochodu Ducha kiedy to świadomość zespala się z wiedzą absolutną, co w tym przypadku oznacza, że instytucje społeczeństwa mieszczańskiego zostają uwolnione od wpływu niszczących sił dialektyki. Trzeba, zdaniem Engelsa, usunąć konserwatywny system, aby ocalić sens postępowej negacji.

Engels w tym miejscu wydaje się nie rozumieć bardzo ważnego aspektu metodologii ,,Fenomenologii Ducha”, który stał się też udziałem materializmu historycznego Karola Marksa (naturalnie w przekształconej postaci). Oddajmy głos Heglowi: ,, Tylko duch jako całość istnieje w czasie, i postacie, które są postaciami ducha całego jako takiego, występują w pewnym kolejnym po sobie następstwie; tylko bowiem całość ma rzeczywistość we właściwym tego słowa znaczeniu, a tym samym tę formę czystej wolności w odniesieniu do tego, co inne, która wyraża się jako czas. Natomiast poszczególne momenty ducha – świadomość, samowiedza, rozum i duch – nie mają, ponieważ są momentami, wzajemnie od siebie różnego istnienia”(2).

Właśnie z tego powodu świadomość w ,,Fenomenologii Ducha” przebywa historię trzykrotnie, żeby w końcu odnieść wszystkie epoki historyczne do ukoronowania procesu eksterioryzacji jakim jest społeczeństwo mieszczańskie. Wszystkie składniki świadomości zyskują sens i znaczenie dopiero w odniesieniu do wiedzy absolutnej. Prof. Kołakowski, przy okazji swych zarzutów stawianych Engelsowi, odnotowuje, że Hegel w ogóle nie jest zrozumiały bez jego idei zakończenia systemu, wyrugowanie tegoż zakończenia, tj. przyjęcie idei nieskończonego postępu bliższe jest idei Kanta i Fichtego, aniżeli Hegla: ,,Powiedzenie, że można ocalić z dialektyki heglowskiej rewolucyjną ideę wiecznego postępu oddzielając ją od konserwatywnej idei zakończenia, jest konstrukcją podobną, jak idea by wobec sprzeczności między wszechmocą Boga a swobodą moralną ludzi w chrześcijańskiej filozofii, usunąć Boga, usunąć tym samym sprzeczność i uznać następnie, że w ten sposób ocaliło się autentyczną treść chrześcijaństwa (mianowicie ateizm)”(3).

Engels jako filozoficzny materialista musi ustosunkować się do wyników kantowskiej epistemologii. Rozprawia się z ,,rzeczami samymi w sobie” w następujący sposób: ,,Jeżeli możemy dowieść słuszności naszego pojmowania pewnego procesu przyrodniczego w ten sposób, że sami go wywołujemy, że wytwarzamy go w rezultacie odtwarzania jego warunków  i każemy mu ponadto służyć naszym celom, to nadchodzi kres kantowskiej nieuchwytnej ,,rzeczy samej w sobie”. Substancje chemiczne, wytwarzane w organizmie roślinnym i zwierzęcym, pozostawały takimi ,,rzeczami w sobie”, dopóki chemia organiczna nie zaczęła ich wytwarzać jedne po drugich. W ten sposób ,,rzecz w sobie” stała się rzeczą dla nas, jak na przykład barwnik marzanny, alizaryna, której nie otrzymujemy już z korzeni marzanny rosnącej na polu, lecz wytwarzamy ją o wiele taniej i prościej ze smoły pogazowej. System słoneczny Kopernika był przez trzysta lat hipotezą, na którą można była stawiać sto, tysiąc, dziesięć tysięcy przeciwko jednemu, w każdym razie jednak tylko hipotezą; gdy jednakże Leverrier z danych dostarczonych przez ten system nie tylko wyprowadził konieczność istnienia nieznanej planety, lecz obliczył też miejsce, w którym ta planeta musi się znajdować na niebie i gdy następnie Galle znalazł tę planetę, wówczas system Kopernika został dowiedziony”(4).

Wiktor Czernow, cytowany przez Włodzimierza Lenina w jego książce ,,Materializm a empiriokrytycyzm” odnosi się do wywodu Engelsa w takich słowach: ,,To, że ze smoły pogazowej można taniej i prościej otrzymać alizarynę, nie zdziwi oczywiście żadnego neokantysty. Ale że wraz z alizaryną można z tejże smoły równie tanio wydobyć obalenie ,,rzeczy w sobie” to wyda się oczywiście nie tylko neokantystom odkryciem niezwykłym i niesłychanym. Widocznie Engels, dowiedziawszy się, że według Kanta ,,rzecz w sobie” jest niepoznawalna, przerobił to twierdzenie na odwrotne i zdecydował, że wszystko, co nie jest poznane, jest ,,rzeczą w sobie”(5).

Repliki Lenina nie będziemy tu przywoływać, gdyż jest ona nieudolna i nic do tematu pozytywnego nie wnosi.

,,Bez rzeczy samej w sobie nie da się zgłębić systemu Kanta, ale że i z nią nie sposób w nim pozostać”. Ta formuła, którą wyraził Jacobi dobrze oddaje wagę jaką dla kantyzmu stanowi problemat rzeczy samej w sobie. Kant ogłaszając noumeny za niepoznawalne, bo nie ujęte w czasowo – przestrzenne i kategorialne ramy, wprowadza do swojej filozofii dualizm dwu światów, a w raz z nim dychotomię podmiot – przedmiot, byt – świadomość, fakt – powinność i tak dalej. Wraz z ustanowieniem niepoznawalnego dla rozumu teoretycznego świata w filozofii kantowskiej pojawiają się sprzeczności. Przywołajmy tylko jedną: ,,rzeczy samej w sobie” są przyczyną fenomenów, lecz przyczynowość została uznana przez Kanta, w transcendentalnej analityce, za czyste pojęcie rozsądku należące do kategorii stosunku. A przecież sądy syntetyczne a priori, które powstają dzięki kategoriom mają zastosowanie tylko w ramach doświadczenia, jednakże nie poza nim, czyli nie mogą tyczyć się nie danych w doświadczeniu ,,rzeczy samych w sobie”. Tak czy inaczej, niezależnie od logicznego statusu noumenów – świat jest niepoznawalny. Nie można zatem skonstruować żadnej ontologii, toteż stanowisko idealistyczne jest tak samo nieuprawnione jak stanowisko materialistyczne.

Wróćmy jednak do Engelsa i jego krucjaty przeciwko kantyzmowi. Zarzut Czernowa jest, rzecz jasna, słuszny. Rzeczy same w sobie są niepoznawalne, gdyż leżą poza doświadczeniem ukonstytuowanym przez rozsądek, wymykają się apriorycznym formom naoczności i czystym pojęciom rozsądku, a nie dlatego, że, jak uważa Engels, nauka ich jeszcze nie zbadała. Argumenty przywołujące alizarynę czy odkrycie Neptuna są całkowicie chybione. Jedność zjawisk i ,,rzeczy samych w sobie” może być co najwyżej postulowana, ale nigdy dowiedziona.

Na temat znaczenia praktyki Fryderyk Engels ma nam do powiedzenia rzecz następującą: ,,(…) Obok tego istnieje jednakże również szereg innych filozofów, którzy zaprzeczają możliwości poznania świata albo przynajmniej wyczerpującego jego poznania. Należą do nich spośród filozofów nowożytnych Hume i Kant, a odegrali oni bardzo wybitną rolę w rozwoju filozoficznym. Wszystkie rozstrzygające argumenty przeciw temu poglądowi wyłuszczył już Hegel, o ile to było możliwe, ze stanowiska idealistycznego; to, co dorzucił Feuerbach ze stanowiska materialistycznego, jest bardziej błyskotliwe niż głębokie. Najbardziej przekonującym obaleniem tego dziwactwa filozoficznego, podobnie jak wszelkich innych, jest praktyka, a mianowicie eksperyment i przemysł”(6).

Z uwagi na to, iż kategoria praktyki łączy się nierozerwalnie z postulatem ,,zniesienia filozofii” przytoczymy również osąd Engelsa w tej kwestii:,, Z chwilą, gdy żąda się od każdej poszczególnej nauki, aby dała sobie sprawę ze swego miejsca w ogólnym związku rzeczy i wiedzy o rzeczach – wszelka odrębna nauka o związku wszechrzeczy staje się zbędna. Z całej dotychczasowej filozofii pozostaje wtedy jako samodzielna dziedzina tylko nauka o myśleniu i jego prawach – logika formalna i dialektyka. Wszystko inne rozpływa się w pozytywnej nauce o przyrodzie i historii”(7).

Epistemologiczny wymiar praktyki zaznaczał Karol Marks, między innemi w II Tezie o Feuerbachu: ,,Zagadnienie czy myśleniu ludzkiemu właściwa jest prawdziwość przedmiotowa, nie jest zagadnieniem teorii, lecz zagadnieniem praktycznym. W praktyce człowiek musi dowieść prawdziwości, tzn. rzeczywistości, mocy, ziemskiego charakteru (Diesseitigkeit) swego myślenia. Spór o rzeczywistość czy nierzeczywistość myślenia, izolującego się od praktyki, jest zagadnieniem czysto scholastycznym”(8).

Czy jednak Marks miał na myśli ,,eksperyment i przemysł” jako formy praktyki?

Wielki XX-wieczny filozof György Lukács zarzucał Engelsowi, że eksperyment i przemysł są najbardziej kontemplacyjnymi formami aktywności. Przeprowadzanie eksperymentu polega na stworzeniu sztucznego, abstrakcyjnego środowiska ,,aby móc bez przeszkód, z  wyłączeniem wszelkich hamująco irracjonalnych elementów po stronie zarówno podmiotu, jak i przedmiotu obserwować niczym nie zakłócone funkcjonowanie badanych przez siebie praw”(9). Co zaś tyczy się przemysłu – kapitalista jest kierowany przez sam mechanizm kapitalistycznego sposobu produkcji, ,,jego aktywność wyczerpuje się w trafnej obserwacji i poprawnym wyliczaniu obiektywnych następstw działania społecznych praw przyrodniczych”(10).

Myślenie dialektyczne, w odróżnieniu od metodologii filozofii tradycyjnej nigdy nie analizuje pomiotu i przedmiotu poznania w ich abstrakcyjnej izolacji, natomiast ujmuje je każdorazowo jako epifenomen społeczno – historycznej działalności kulturowej człowieka, która to polega na stopniowej denaturalizacji społeczeństwa. Tak należy rozumieć rolę praktyki w światopoglądzie dialektycznym – jest ona czynnikiem zarówno epistemologicznym jak i ontologicznym, znosi ona asymetrie pomiędzy podmiotem a przedmiotem poznania, pierwotna nie jest ani myśl ani byt, żaden z członów, lecz sama ich relacja. Dlatego Antonio Gramsci nazywa marksizm ,,filozofią praktyki”. Dla Hegla, jak i dla Marksa poznanie jest formą społecznego działania, wobec tego w dialektyce nie istnieją problemy czysto filozoficzne, bowiem myślenie jest zawsze składnikiem społecznej praktyki. To, co teoretyczne jest tylko szczególnym przypadkiem tego, co praktyczne.

Skoro wszystkie fundamentalne problematy filozoficzne zostają ostatecznie sprowadzone do pojęcia praktyki, w centrum analizy znajdować się musi historyczność (uspołecznienie), ze szczególnym uwzględnieniem jej antagonistycznego charakteru (istnienie zwalczających się klas społecznych). Tu pojawia się rola materializmu historycznego, który od strony teoretycznej zastępuje dawną filozofię, krytyką ekonomii politycznej, a od strony praktycznej głosi program rewolucyjnej działalności i przekształcenia społeczeństwa (11).  Słowa Marksa ze Wstępu do ,,Przyczynku do krytyki heglowskiej filozofii prawa” najlepiej to oddają: ,,W Niemczech nie można znieść żadnego rodzaju niewoli nie znosząc niewoli wszelkiego rodzaju. Gruntowne Niemcy nie mogą robić rewolucji nie robiąc rewolucji gruntownej. Emancypacja Niemca jest emancypacją człowieka. Głową tej emancypacji jest filozofia, jej sercem – proletariat. Filozofia nie może się urzeczywistnić bez zniesienia proletariatu, a proletariat nie może znieść siebie bez urzeczywistnienia filozofii”(12).

Na tym polega zniesienie filozofii, a nie na tym co sugeruje Engels – na zredukowaniu jej do logiki formalnej i dialektyki.

 

,,Zagadnienie stosunku myślenia do bytu, które zresztą odegrało wielka role również w scholastyce średniowiecznej, zagadnienie: co jest pierwotne, duch czy przyroda? – zwróciło się swym ostrzem przeciwko Kościołowi w sformułowaniu: czy Bóg stworzył świat, czy tez świat istnieje wiecznie? Zależnie od takiej czy innej odpowiedzi na to pytanie podzielili się filozofowie na dwa wielkie obozy. Ci, którzy twierdzili, że duch istniał wpierw niż przyroda, którzy uznawali więc w ostatecznej instancji tak czy inaczej pojęte stworzenie świata – a stworzenie to jest częstokroć u filozofów, np. u Hegla, jeszcze o wiele bardziej zawile i niemożliwe niż w chrześcijaństwie – utworzyli obóz idealizmu. Inni zaś, którzy za pierwotna uważali przyrodę, należeli do rozmaitych szkol materializmu”(13).

 

A więc w pierwszym rzędzie idzie o stworzenie świata ! Idealiści to ci, którzy przyjmują, że świadomość poprzedza byt, materialiści z kolei twierdzą odwrotnie. Faktycznie Engels za pierwotną w stosunku do świadomości uważa przyrodę, staje na gruncie materializmu, a ściślej – naturalizmu. Ale czy ma do tego prawo? Wszak Kant uczył, że zanim umysł zacznie wyrokować o rzeczywistości powinien wcześniej sprawdzić swoje uprawnienia do wyrokowania. Wynik transcendentalnej metodyki jest taki oto: człowiek w poznaniu ma do czynienia z własną konstrukcją pojęciową.

W żadnym z tekstów Marksa nie znajdziemy podejmowanych przemyśleń dotyczących kwestii pierwotności ducha czy przyrody. Niemiecki filozof w ogóle nie zadawał sobie takich pytań. Czy zatem nie był on filozoficznym materialistą? A może należy dodatkowo zapytać – czy uwzględniając dialektyczną metodę podział na idealizm i materializm ma w ogóle jeszcze sens? Omówienie stosunku dialektyki do materializmu wymagałoby od nas osobnego opracowania, dlatego tę kwestię pozostawiamy otwartą. Co jest dla nas naprawdę ważne to fakt, filozofia społeczna nie jest dla Marksa jednym z wielu rozpatrywanych zagadnień, lecz całkowicie się z jego filozofią pokrywa. Jak już pisaliśmy wyżej, w centrum analizy marksistowskiej (jak i heglowskiej) znajduje się historyczność oraz poszczególne konfiguracje podmiotowo – przedmiotowe zapośredniczone przez społeczną praktykę. Cała racjonalistyczna filozofia nowożytna zakładała dualizm podmiotu i przedmiotu, ponieważ jest ona wytworem szczególnej formy historyczności – kapitalistycznej. Traktowanie świadomości jako zewnętrznej w stosunku do jej przedmiotu oznacza powrót na pozycje przedheglowskie, jak również przedkantowskie. Materializm u Engelsa staje się na powrót naturalistyczną metafizyką, czyli tym, co właśnie Marks chciał przezwyciężyć.

 

,,Przyroda jest probierzem dialektyki i trzeba przyznać nowoczesnemu przyrodoznawstwu, że dostarczyło dla tej próby  nadzwyczaj obfitego, co dzień rosnącego materiału i dowiodło przez to samo, że w przyrodzie wszystko dzieje się w ostatniej instancji dialektycznie, nie zaś metafizycznie”(14).

Żeby wiedzieć czy dialektyka jest obecna w przyrodzie musimy wiedzieć jak Engels rozumie dialektykę. Jego zdaniem dialektyka: ,,rozpatruje rzeczy oraz ich odbicia w umyśle głównie w ich wzajemnej łączności, w ich sprzężeniu, w ich ruchu, w ich

powstawaniu i zaniku”(15). A więc dla Engelsa dialektyka to pewna teoria ruchu. W przyrodzie miałaby się ona materializować w postaci trzech praw wywiedzionych z ,,Nauki Logiki” Hegla:

– prawo przechodzenia ilości w jakość i odwrotnie

– prawo wzajemnego przenikania się przeciwieństw

– prawo zaprzeczenia zaprzeczenia

Pierwsze prawo przedstawia Hegel w Nauce o bycie, drugie w Nauce o istocie, trzecie zaś stanowi składnik całego systemu. Swoją ,,Dialektykę przyrody” autor poświęca przede wszystkim wykazaniu, że odkrycia dokonane na gruncie nauk przyrodniczych zbieżne są z jego interpretacją dialektyki. Warto odnotować, że engelsowskie rozumienie dialektyki (i materializmu) stało się w okresie stalinizmu oficjalną wykładnią marksizmu zredukowanego do materializmu dialektycznego i materializmu historycznego, przy czym ten drugi miał być podporządkowany pierwszemu. Jeśli pojmujemy materialistyczną dialektykę jako ogólną teorię ruchu to nie może tu być mowy o jakimkolwiek nowatorstwie podejścia Hegla i Marksa. Taka dialektyka byłaby po prostu rehabilitacją starej przedkantowskiej metafizyki z tym, że ujętej na sposób procesualny.

Najważniejszym aspektem właściwie rozumianej dialektyki jest to, że wyraża ona specyficzną relację podmiotowo – przedmiotową w procesie historycznym, swoistą grę podmiotu i przedmiotu w dążeniu do ich jedności. Czy tak rozumiany proces zachodzi w stosunku człowiek – przyroda? Nie, bowiem poznanie jest zawsze zewnętrzne względem przyrody, podmiot poznania jest nastawiony w stosunku do niej kontemplacyjnie, a tłumaczyliśmy już, że eksperyment i przemysł nie wyrażają tego typu praktyki, która ma miejsce w relacji dialektycznej. Doniosły wkład Lukácsa do teorii dialektyki polega na ograniczenia jej funkcjonowania do rzeczywistości społeczno – historycznej. Ten pogląd przejęła również Szkoła Frankfurcka. Błąd Engelsa bierze się stąd, że ten poszedł za złym przykładem Hegla i rozciągnął funkcjonowanie dialektyki, również na przyrodę.

Tak przemawiał Engels nad grobem Marksa: ,,(…) Podobnie jak Darwin odkrył prawo rozwoju świata organicznego, tak Marks odkrył prawo rozwoju dziejów ludzkich – ten prosty, przesłonięty dotychczas ideologicznymi nawarstwieniami fakt, że ludzie muszą przede wszystkim jeść, pić, mieszkać, zanim mają możność zajmować się polityką, nauką, sztuką, religią itd..”(16).

Nie będzie przesadą przyznać, że tym fragmentem przemowy Engels wyświadczył swojemu przyjacielowi niedźwiedzią przysługę. Porównanie Marksa do Darwina świadczy o zdecydowanej orientacji pozytywistycznej i scjentystycznej Engelsa, a nurty te popełniają taki oto grzech, że utożsamiają poznanie i naukę, w konsekwencji  likwidują jakiekolwiek rozważania natury filozoficzno – epistemologicznej (17) oraz wnoszą, że prawidłowości rządzące życiem społecznym są przedłużeniem praw przyrodniczych. Stąd deterministyczne twierdzenia jakoby sam automatyzm dziejowy miał zapewnić zwycięstwo klasie robotniczej. Tą drogą poszli także Kautsky i Plechanow, a wraz z nimi II Międzynarodówka. Nie trzeba szczególnej przenikliwości, by zauważyć, że traktowanie rzeczywistości społecznej jako zupełnie autonomicznej względem podmiotu poznającego to sprzeniewierzenie się Marksowi. Na dowód tego przypomnijmy I Tezę o Feuerbachu:

,,Głównym brakiem wszelkiego dotychczasowego materializmu – nie wyłączając feuerbachowskiego – jest to, że przedmiot, rzeczywistość, zmysłowość ujmował on jedynie w formie obiektu czy też oglądu [Anschauung], nie zaś jako ludzką działalność zmysłową, praktykę, nie subiektywnie. To sprawiło, że stronę czynną, w przeciwieństwie do materializmu, rozwijał idealizm – jednak tylko w sposób abstrakcyjny, ponieważ idealizm, rzecz jasna, nie zna rzeczywistej, zmysłowej działalności jako takiej(…)”(18).

Zgadza się – idealizm zna tylko podmiot transcendentalny. Niemniej jednak przewrót kopernikański Kanta już wystarczy by obalić filozoficzne dziwolągi Engelsa. Przecież to myśliciel z Królewca jako pierwszy uczył o czynnej funkcji rozsądku, którą badał w ,,transcendentalnej analityce”, czy też o prymacie rozumu praktycznego nad rozumem teoretycznym. I jeszcze jedno – Gdyby rzeczywiście odkrycie Marksa sprowadzało się do antycznego aforyzmu ,,Primus vivere, deinde philosophari” nie byłoby w tym nic doniosłego. Engels w skrajnie uproszczony sposób wyraził  pierwotność bytu społecznego w stosunku do społecznej świadomości.

Stanisław Brzozowski, Max Adler czy György Lukács mieli sporo słuszności dostrzegając wyraźne różnice teoretyczne pomiędzy Karolem Marksem a Fryderykiem Engelsem. Ten drugi mając niewielkie rozeznanie w zagadnieniach filozoficznych popełniał rażące błędy, skutkiem czego przyczynił się do znacznej prymitywizacji marksizmu, zwłaszcza w czasach stalinowskich, gdzie engelsowska wersja marksizmu była jedyną obowiązującą. Dziś już powinno uznać się ją za przezwyciężoną.

Andrzej Zienkiewicz

  • – F. Engels, Ludwik Feuerbach i zmierzch klasycznej filozofii niemieckiej, Warszawa 1949, s. 11
  • – G. W. F. Hegel, Fenomenologia Ducha, T. 2, Warszawa, s. 286-287
  • – L. Kołakowski, Główne nurty marksizmu, T. 1, Warszawa 2009, s. 408
  • – F. Engels, op. cit. s. 19-20
  • – W. Lenin, Materializm a empiriokrytycyzm. Uwagi krytyczne o pewnej reakcyjnej filozofii, w: Włodzimierz Lenin, Dzieła Wszystkie, T. 18, Warszawa 1984, s. 90
  • – F. Engels, op. cit. s. 19
  • – F. Engels, Rozwój socjalizmu od utopii do nauki, Warszawa 1949, s. 36
  • – K. Marks, Tezy o Feuerbachu, w: K. Marks, F. Engels, Dzieła, T. 3, Warszawa 1961, s. 5 
  • – G. Lukács, Historia i świadomość klasowa. Studia o marksistowskiej dialektyce, Warszawa 2013, s. 286

(10) – Tamże, s. 287

(11) – M. Siemek, Poznanie jako praktyka (Prolegomena do przyszłej epistemologii), w: M. Siemek, Marksizm w kulturze filozoficznej XX wieku, Warszawa 1988, s.14

(12) – K. Marks, Przyczynek do krytyki heglowskiej filozofii prawa. Wstęp, Warszawa 2005, s. 10

(13) – F. Engels, Ludwik Feuerbach…, s. 17

(14) – F. Engels, Anty – Dühring. Pan Eugeniusz Dühring dokonuje przewrotu w nauce, Warszawa 1948, s. 30

(15) – Tamże, s. 30

(16) – F. Engels, Pogrzeb Karola Marksa, w: K. Marks, F. Engels, Dzieła, T. 19, Warszawa 1972, s. 273

(17) – M. Siemek, op. cit. , s. 17

(18) – K. Marks, Tezy o Feuerbachu…, s. 5

 

Świat w ogniu wojny. Doktryny, idee i konflikty zbrojne w publicystyce Xportalu

3 komentarze

Leave a Reply