„Jak mi wiadomo, według prawa białoruskiego nie musimy uprzedzać żadne państwo Zachodu przed zaprzysiężeniem prezydenta” – powiedział prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka w rozmowie z ambasadorem Chińskiej Republiki Ludowej na Białorusi Cuim Qimingiem. Jest to komentarz przywódcy białoruskiego do oskarżeń, że został zaprzysiężony potajemnie.
Według Łukaszenki, to dobrze obrazuje stosunek Zachodu do suwerenności Białorusi: „Krzyczą, że nie nie uznają wyborów. Wie Pan, nikogo nie pytaliśmy, uznają czy nie uznają nasze wybory i wybranego prezydenta. Najważniejsze, że wszystko się odbyło zgodnie z prawem naszego kraju” – dodał.
Komentując wczorajsze zaprzysiężenie, Łukaszenka powiedział:
„Nie nadaje temu jakieś wielkie znaczenie, to nie była moja pierwsza inauguracja. Jest to zwykła część mojej pracy? Ale dlaczego oni [Zachód] tak robią? Ano chcą wywołać tzw. niezadowolenie społeczne. Ich celem jest, żeby jak najwięcej ludzi w sobotę i niedzielę – jak zwykle – wyszło na ulice. Jesteśmy na to gotowi”.
(na podst. belta.by/opr. Eugeniusz Onufryjuk)







