Wielka Brytania oraz Kanada nałożyły sankcje na prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenkę oraz 10 funkcjonariuszy państwowych, w tym szefa MSW i szefa mińskiej policji. Kraje działały razem, „by sprawić, żeby sankcje miały silniejszy efekt oraz żeby zademonstrować jedność w naszym potępieniu dla obecnej sytuacji” – przekazał minister spraw zagranicznych Kanady.
W komunikacie MSZ Kanady czytamy, że „ogłoszone dziś sankcje są częścią szerszych wysiłków dyplomatycznych ze strony Kanady, by znaleźć drogę do pozytywnej zmiany w obecnej sytuacji na Białorusi”. „Wysiłki te obejmują również wsparcie dla Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, stawanie w obronie wolności mediów i wsparcie dla społeczeństwa obywatelskiego” – dodano.
Według kanadyjskiego MSZ, sankcje mają być wsparciem dla Białorusinów. „Od czasu sfałszowanych wyborów prezydenckich w sierpniu 2020 roku, rząd białoruski prowadzi systematyczną kampanię represji i sponsorowanej przez państwo przemocy wobec protestów publicznych i działań grup opozycyjnych. Kanada jest głęboko zaniepokojona nieustającymi, dobrze udokumentowanymi doniesieniami o pogwałceniach praw człowieka, w tym wolności prasy, wolności wypowiedzi i pokojowych zgromadzeń oraz wolnych i sprawiedliwych wyborów demokratycznych” – stwierdzono.
Jak dodał cytowany w komunikacie szef resortu Francois-Philippe Champagne, Kanada działa wspólnie z Wielką Brytanią, „by sprawić, żeby sankcje te miały silniejszy efekt oraz żeby zademonstrować jedność w naszym potępieniu dla obecnej sytuacji.
(na podst. tvn24.pl/opr. Eugeniusz Onufryjuk)







