Szef niemieckiej dyplomacji Heiko Maas oświadczył w czwartek w Bratysławie, że sprawa rosyjskiego liberalnego polityka i bloggera Aleksieja Nawalnego wymaga reakcji całej UE, bo nie dotyczy to jedynie Niemiec i Rosji. W podobnym tonie wypowiedział się szef MSZ Francji Jean-Yves Le Drian.
Maas, który uczestniczył w czwartek w dyskusjach na konferencji GLOBSEC w Bratysławie, odpowiedział w ten sposób na pytanie, dlaczego proponowane przez Niemcy sankcje przeciwko Rosji w sprawie Nawalnego nie obejmują gazociągu Nord Stream 2.
„Dla nas jest ważne, by nie były to niemiecko-rosyjskie konsekwencje, ale europejskie” – powiedział Maas.
Niemiecki dyplomata zauważył jednocześnie, że choć Europa musi być w stanie być twarda wobec Rosji, nie może zrezygnować z dialogu.
„Potrzebujemy Rosji, by rozwiązać konflikty w Syrii, Libii, na Ukrainie” – ocenił Maas.
W podobnym tonie wypowiedział się Le Drian, który bronił idei dialogu z Rosją, lecz jednocześnie popierał przyjęcie twardej postawy.
„Dialog nie jest wymówką do tego, by grać na czas. Musimy postawić sprawę jasno: dialog z Rosją nie oznacza wyświadczania jej przysługi. Nie oznacza porzucenia naszych ambicji zbudowania pokojowego kontynentu” – mówił Le Drian. „Wręcz przeciwnie, oznacza to obronę tej ambicji, okazując twardość (…) i będąc gotowym grać ostro, kiedy jest taka potrzeba” – dodał.
W środę zarówno Maas, jak i Le Drian poparli propozycje nałożenia sankcji na przedstawicieli Kremla w związku z próbą rzekomym otruciem Nawalnego z użyciem zakazanej broni chemicznej Nowiczok. Zachód obarcza odpowiedzialnością za ten czyn władze rosyjskie.
(na podst. forsal.pl/opr. Eugeniusz Onufryjuk)








Jeden komentarz