Przebywająca ma Litwie białoruska opozycjonistka Swietłana Cichanowska postawiła prezydentowi Białorusi Aleksandrowi Łukaszence żądania i dała 13 dni na ich spełnienie. W przeciwnym razie opozycjonistka grozi prezydentowi strajkiem generalnym na Białorusi. Swoje żądania Cichanowska nazwała „ludowym ultimatum”.
Żądania zostały opublikowane na profilach Cichanowskiej w mediach społecznościowych. Opozycjonistka daje prezydentowi 13 dni na spełnienie trzech żądań: rezygnacji ze stanowiska prezydenta, zaprzestania tłumienia zamieszek na ulicach białoruskich miast i uwolnienie bliżej nieokreślonych „więźniów politycznych”.
„Jeśli te wymagania nie zostaną spełnione do 25 października, cały kraj wyjdzie na ulice” – grozi opozycjonistka z Wilna – „a 26 października rozpocznie się ogólnokrajowy strajk wszystkich przedsiębiorstw, zablokowanie wszystkich dróg, załamanie sprzedaży w państwowych sklepach”.
W wyborach prezydenckich na Białorusi, które się odbyły 9 sierpnia, Swietłana Cichanowska zdobyła mniej niż 10% głosów.
(na podst. tvn24.pl/opr. Eugeniusz Onufryjuk)
Komentarz redakcji: Białoruska opozycja na samym początku zamieszek powyborczych nawoływała do strajków na białoruskich fabrykach. Zachodnie media operujące na Białorusi (Radio Swaboda, Nexta, Biełsat i t.d) informowały o masowych strajkach, które miały objąć prawie wszystkie zakłady przemysłowe na Białorusi. Wówczas rzeczywiście na przedsiębiorstwach państwowych powstawały komitetu strajkowe, a sympatyzujący z opozycją robotnicy organizowali wiece w zakładach pracy. W sierpniu 2020 r. opozycjoniści również nawoływali do rozpoczęcia strajku generalnego. Wtedy apele nie poskutkowały, a strajki na przedsiębiorstwach państwowych zostały stłumione w zarodku.
Strajk generalny pozostaje jedyną szansą dla opozycji zmienić sytuację na Białorusi na swoją korzyść. Żądania Cichanowskiej są zagraniem va banque – jeżeli 26 października Białoruś nie stanie, oznaczać to będzie koniec protestów. Prawdopodobieństwo, że uda się tym razem jest bardzo niskie – władze białoruskie podejmą konieczne kroki, by zapobiec masowym strajkom w miejscach pracy. Należy pamiętać, że na Białorusi to właśnie państwo jest największym pracodawcą – zaczynając od przemysłu i kończąc na edukacji. W sierpniu również na rękę opozycji działał efekty spontaniczności protestów na fabrykach państwowych i fakt, że okazały się dla władz sporym zaskoczeniem, skoro sytuacji wymagała bezpośredniej ingerencji Łukaszenki. Tym razem opozycja nie będzie miała tych atutów.








Jeden komentarz