Dzieciobójczynie z tzw. “Strajku Kobiet” zamierzają kontynuować swoje antypaństwowe i antyspołeczne zachowanie w obronie zabijania dzieci w prenatalnym stadium rozwoju. W środę, 28 października, organizatorzy namawiają do niepójścia do pracy.
„Skoro Polska nie działa, zatrzymajmy ją! I zróbmy sobie nową!” – takich i innych antypaństwowych haseł używają zwolenniczki dzieciobójstwa.
Inaczej prezentuje się sprawa z punktu widzenia prawa. „W Polsce nie ma prawnych możliwości zorganizowania strajku generalnego przeciwko państwu” – mówią zgodnie prawnicy i związkowcy. To oznacza, że przed zanarchizowanymi kobietami stoją bardzo trudne wybory dotyczące dalszej kariery. Pracodawcy dokonać jedynej słusznej decyzji i nie udzielić im tego dnia urlopów na żądanie.
Andrzej Radzikowski, przewodniczący OPZZ, przypomina, że w Polsce nie można wyjść ze strajkiem poza zakład pracy.
– Strajk generalny przeciwko państwu jest nielegalny. Polskie prawo jest pod tym względem bardzo ograniczające. Akcja zaplanowana na środę nie jest wymierzona przeciwko pracodawcom, ale rządowi, wobec czego ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych nie będzie tu miała zastosowania. Formalnie strajku zorganizować więc nie można – ocenia związkowiec.
Taka sama ocena jest wyrażana również przez prawników.
Motłoch protestujący przeciwko orzeczeniu TK, ograniczającemu dzieciobójstwo w Polsce, już nieraz dopuszczał się dewastacji mienia publicznego, zaśmiecania ulic, zakłócania ruchu drogowego i spokojnego życia zwykłych Polaków oraz nieobyczajnego zachowania w trakcie nabożeństw i profanacji kościołów.
(na podst. Gazetaprawna.pl/money.pl/opr. KM)








4 komentarze