W wyniku decyzji tajlandzkiego ministerstwa cyfryzacji, 2. listopada w kraju zamkniętych zostało około 200 pornograficznych stron internetowych, w tym również niesławny Pornhub. Jest to element kampanii konserwatywnego rządu Prayutha Chan-ochy wymierzonej w internetową pornografię i hazard.
Przeciwko decyzji szybko zaprotestowali na Twitterze użytkownicy serwisów pornograficznych, posługując się hashtagami #SavePornhub i #HornyPower. Następnie protesty wylały się (nomen omen) na ulice, gdzie demonstranci wznosili m.in. hasła o „prawie wyboru” i „uwolnieniu Pornhuba”. Demonstracje organizowane przed budynkiem ministerstwa cyfryzacji włączają się w dłuższy ciąg wystąpień przeciwko rządzącym konserwatystom i planom zwiększeniu uprawnień króla Maha Vajiralongkorna.
(na podst. cnn.com/opr. RL)
Komentarz Redakcji: Obecne wystąpienia feministek w Polsce nie są miarą żadnego przełomu kulturowego ani światopoglądowego w społeczeństwie, tylko standardową reakcją młodych ludzi na ograniczenie im możliwości sprawiania sobie uciech genitalnych. Fenomeny tajlandzki i polski są ze swej natury bardzo sobie bliskie. (RL)








Jeden komentarz