Jak podają czołowe jankeskie media, Trump poprosił swoich czołowych doradców o przedstawienie mu opcji ataku na główną irańską placówkę nuklearną.
Kadencja Donalda Trumpa ubiega 20 stycznia 2021 roku. Na dwa miesiące przed jej końcem – pisze Reuters – prezydent rozmawiał ze swoimi doradcami o możliwości ataku na główną irańską placówkę nuklearną, położoną w mieście Natanz, około 250 kilometrów na południe od Teheranu.
Trump miał wystąpić z prośbą o przedstawienie mu opcji ataku podczas spotkania w gabinecie owalnym w czwartek. W rozmowach brali udział – jak pisze Reuters – najważniejsi doradcy do spraw bezpieczeństwa, w tym wiceprezydent Mike Pence, sekretarz stanu Mike Pompeo, pełniący obowiązki sekretarza obrony Christopher Miller i przewodniczący Kolegium Szefów Sztabów sił zbrojnych generał Mark Milley.
„New York Times” napisał, że doradcy przekonywali Trumpa, by nie decydował się na agresję wobec Iranu, bo mogłoby to spowodować ryzyko szerokiego konfliktu. – „Pytał o opcje. Przedstawili mu możliwe scenariusze, ale w końcu nie zdecydował się na taki krok” – powiedział znający sprawę urzędnik cytowany przez nowojorski dziennik.
(na podst. tvn24.pl/opr. Eugeniusz Onufryjuk)
Komentarz Redakcji: Im bliżej jest (przypuszczane) odejście Trumpa z Białego Domu, tym bardziej agresywne stają się jego działania. Jest to dziwna metamorfoza osobnika, którego się chwali, bo rzekomo nie rozpoczął żadnej wojny – idąc w 2016 roku pod hasłami zakończenia niekończących się wojen, Trump rozważa początek kolejnej takiej wojny, wynik której bynajmniej nie jest przesądzony. Możliwe też jest, że rozgoryczony Trump robi wszystko, by jak najbardziej skomplikować sytuację przyszłej administracji Białego Domu – co z naszego punktu widzenia jak najbardziej zasługuje na pochwałę.







