Rzecznik chińskiej dyplomacji Hua Chunying amerykańscy politycy kłamią, informując o przymusowej pracy w regionie Sinciang. W środę 2 grudnia Waszyngton zakazał importu bawełny wyprodukowanej w tym regionie.
Amerykańska agencja celna ogłosiła w środę zakaz importu bawełny i produktów bawełnianych, wytworzonych przez Korpus Produkcji i Budowy w Sinciangu (XPCC) – organizację biznesową, utworzoną w 1954 roku w celu zasiedlenia zachodnich obszarów Chin. W 2015 roku XPCC odpowiadał za 30 procent chińskiej produkcji bawełny.
Jankesi oskarżają Chiny o zmuszanie do pracy Ujgurów przy produkcji bawełny. Władze w Pekinie zaprzeczają, by w tym regionie zmuszano ludzi do pracy wbrew ich woli, a oskarżenia ze strony rządu USA określały jako „największe kłamstwa stulecia”.
Także rzecznik chińskiego MSZ Hua Chunying zaprzeczyła tym oskarżeniom i zarzuciła amerykańskim politykom szerzenie zmyślonych informacji w celu powstrzymania wzrostu Chin i chińskich firm. – „Wszyscy pracownicy w Sinciangu sami wybierają sobie zajęcie i podpisują umowy o pracę z firmami zgodnie z zasadą równości i wolnej woli” – zapewniła.
Oceniła, że zakaz importu wprowadzony przez USA jest niezgodny z zasadami rynkowymi i doprowadzi do utraty miejsc pracy.
Zakaz importu od XPCC to najnowsza z sankcji wprowadzonych przeciwko Chinom przez administrację prezydenta USA Donalda Trumpa. Według komentatorów najnowsze restrykcje mogą dodatkowo utrudnić prezydentowi elektowi Joe Bidenowi złagodzenie napięć w dwustronnych relacjach z Chinami.
(na podst. Tvn24.pl/opr. Eugeniusz Onufryjuk)







