Polska: Procesy za lżenie wojska w Sieci

Prokuratura Rejonowa w Białogardzie uruchamia procesy karne w sprawie 56 przypadków obrażenia żołnierzy Sił Zbrojnych RP przez autorów komentarzy internetowych. W sprawach wpisów 70 dalszych internautów mają ruszyć procesy o zniesławienie w trybie prywatno-skargowym. Skargi przy pomocy prawnej Ministerstwa Obrony Narodowej złożył sierżant Jacek Żebryk, który uczestniczył w misjach ekspedycyjnych w Iraku i Afganistanie. Przykładowy komentarz będący przedmiotem skargi głosi: Ludzie co wy piszecie zarabiają kasę a leczą się za nasze może jeszcze rząd ma odszkodowanie wypłacić tej bandzie najemników/morderców niech im Afganistan/Irak płaci, dla mnie to są zdrajcy. W uzasadnieniu skargi czytamy w związku z tym: W ocenie Ministerstwa Obrony Narodowej interes społeczny w omawianej sprawie przejawia się w obronie Wojska Polskiego, jako instytucji zaufania publicznego, a także ochronie czci, godności i honoru polskiego żołnierza.

Komentarz Redakcji: Ocena sensowności polskiego zaangażowania militarnego w Afganistanie i Iraku może wypaść wyłącznie negatywnie. Jest ono sprzeczne z polską racją stanu i szkodzi naszemu państwu. Należy jednak pamiętać, że to nie żołnierze o nim zdecydowali. Wskutek ślepego serwilizmu politykierów Republiki Okrągłego Stołu wobec Waszyngtonu trafili w góry Afganistanu i na piaski Iraku, zmuszeni walczyć dla sprawy, która nie ma nic wspólnego z dobrem Polski. Nawet w takich warunkach dają często dowody męstwa, bitności i przemyślności, z jakich zawsze słynął polski żołnierz. To członkowie zdegenerowanej klasy politycznej, którzy ich tam wysłali i którzy sprzedają ich krew za zagraniczny jurgielt, zasługują nie tylko na przekleństwa, ale i na postawienie przed trybunałem. Sam fakt uruchomienia środków prawno-karnych dla obrony dobrego imienia wojska wypada natomiast ocenić pozytywnie. Niezależnie od aktualnych uwarunkowań ustrojowych i politycznych, armia stanowi czynnik państwotwórczy i należy się jej szacunek ze strony społeczeństwa, więc nie powinno być wolno na nią pluć byle gnojkowi. Na poziomie szerzej rozumianej polityki internetowej należałoby zaś rozważyć wprowadzenie generalnej cenzury internetu na wzór np. Chin. Nie jest to pierwsza sprawa, która nasuwa taki wniosek. Najwyższy czas, by zabrać motłochowi zabawkę, pozwalającą każdemu chamowi i debilowi próbować zaistnieć publicznie za pomocą własnego chamstwa i debilizmu. Precz z liberalną chimerą „wolności słowa”! (A.D.)

18 komentarzy

Leave a Reply