Zjednoczona Socjalistyczna Partia Wenezueli (PSUV) prezydenta Nicolasa Maduro została ogłoszona zwycięzcą niedzielnych wyborów parlamentarnych. Bojkot wyborów przez jankeskie pacynki spowodował, że zwolennicy prezydenta Wenezueli odzyskali większość w parlamencie.
Jak podała szefowa wenezuelskiej państwowej komisji wyborczej Indira Alfonzo, kandydaci partii Maduro otrzymali 67,7 proc. z 5,2 mln oddanych głosów, zaś frekwencja wyniosła 31 proc. Tym samym PSUV przejął kontrolę nad Zgromadzeniem Narodowym – jedyną instytucją, gdzie przewagę miała dotąd opozycja.
Wynik głosowania był jednak spodziewany, bo główne siły opozycyjne, wraz z uważanym przez Zachód za „prezydenta” kraju Juanem Guaido, zbojkotowały wybory. To efekt m.in. decyzji Sądu Najwyższego, który w tym roku powołał nową komisję wyborczą. Wśród członków nowej komisji znalazły się trzy osoby objęte amerykańskimi sankcjami. Sąd Najwyższy odwołał też z funkcji liderów trzech głównych partii opozycyjnych, w tym samego Guaido.
Sekretarz stanu USA Mike Pompeo uznał wybory za nieuczciwe, zaś Unia Europejska – która również nie uznaje legalności rządów Maduro – odmówiła wysłania obserwatorów na głosowanie.
Wenezuelska opozycja zapowiedziała, że po niedzielnych wyborach zorganizuje referendum w sprawie zakończenia rządów Maduro i rozpisania nowych wyborów prezydenckich.
(na podst. forsal.pl/opr. Eugeniusz Onufryjuk)







