Sekretarz stanu USA Hillary Clinton udała się do Arabii Saudyjskiej na poświęconą sprawom bezpieczeństwa z udziałem arabskich wasali Stanów Zjednoczonych zgromadzonych w Radzie Współpracy Zatoki Perskiej. Przedstawiła m.in propozycję budowy amerykańskiej tarczy antyrakietowej na Półwyspie Arabskim. Wyartykułowała także stanowisko rządu amerykańskiego dotyczące Syrii podkreślając, że prezydent Assad „musi odejść„. Sekretarz dała do zrozumienia, że nie wierzy w dobrą wolę Iranu w zbliżających się międzynarodowych negocjacjach dotyczących irańskiego programu atomowego.
Komentarz Redakcji: Jak można było się spodziewać, Clinton – reprezentująca rząd odmieniający przez wszystkie przypadki słowa „wolność”, „demokracja” i „prawa człowieka” a jednocześnie dostarczający broń i wspierający na arenie międzynarodowej syryjskich terrorystów – ani słowem nie wspomniała o trwających od ponad roku i brutalnie tłumionych pokojowych protestach w Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej. (JS)
(na podst. RT oprac. JS)








2 komentarze