Z raportu ogłoszonego w niedzielę przez Konferencję Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju wynika, że gospodarka USA przegrywa rywalizację o zagraniczne inwestycje z Chinami. O wygranej w wyścigu zadecydował utrzymujący się pomimo epidemii wzrost PKB i lepsze zarządzanie pandemicznym kryzysem.
Atrakcyjność Stanów Zjednoczonych jako bezpiecznego i solidnego miejsca do inwestowania przez zagraniczne firmy była jedną z najważniejszych sił napędowych wzrostu gospodarczego USA w ciągu ostatnich kilku dekad. Jednak zdaniem ekspertów z ONZ w bieżącym roku, podobnie jak w poprzednim, nie będzie dobrego klimatu dla napływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych do Stanów Zjednoczonych i innych wysoko rozwiniętych krajów. Do problemów jakie nastręcza pandemia Sars-CoV-2 eksperci dołożyli rosnąca niepewność gospodarczą na całym świecie.
Według danych opublikowanych przez ONZ w zeszłym roku po raz pierwszy w historii wartość bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Chinach była wyższa niż w USA. W 2020 roku firmy z obcym kapitałem zainwestowały w Stanach Zjednoczonych o 49 proc. mniej, czyli tylko 134 miliardy dolarów. Natomiast bezpośrednie inwestycje zagraniczne w Chinach wzrosły o 4 proc. i wyniosły 163 miliardów dolarów. Obecnie Państwo Środka jest największym na świecie odbiorcą inwestycji zagranicznych.
Zdaniem autorów raportu ONZ ubiegłoroczne ograniczenia w bezpośrednich inwestycjach zagranicznych w USA był najbardziej widoczne w handlu hurtowym, usługach finansowych i produkcji. Wartość międzynarodowych fuzji, przejęć wraz ze sprzedażą amerykańskich aktywów inwestorom zagranicznym spadła o 41 proc.
W czasie gdy inne gospodarki kurczyły się, Chiny chwaliły się wzrostami na poziomie 2,3 proc. Pekin narzucił całemu krajowi bardzo rygorystyczne zasady walki z rozprzestrzenianiem się koronawirusa i uruchomił setki miliardów dolarów przeznaczonych na duże projekty infrastrukturalne, które napędziły wzrost gospodarczy.
(na podst. forsal.pl/opr. Eugeniusz Onufryjuk)







