Grupa ds. operacji specjalnych najwyższego dowództwa sił zbrojnych Korei Północnej ogłosiła gotowość do przeprowadzenia akcji specjalnej, w wyniku której wskazane cele w Korei Południowej miałyby się obrócić w popiół. Wśród wymienionych celów znalazły się: siedziba południowokoreańskiego rządu, stacje telewizyjne, siedziby redakcji gazet oraz pozostałych szczurzych elementów. Komunikat głosił m.in.: Nasze rewolucyjne siły zbrojne obrócą w pył szczurze ugrupowania i bazy w ciągu trzech, czterech minut. Kilka dni wcześniej w północnokoreańskich mediach pojawiły się wezwania do wszczęcia świętej wojny jako odwetu za obrazę pamięci Kim Ir Sena, jakiej w okresie upamiętniających go uroczystości dopuścił się południowokoreański prezydent Li Miung Bak. Ministerstwo obrony w Seulu stwierdziło w odpowiedzi, że w razie faktycznego rozpoczęcia przez Pjongjang wojny Koreę Południową obronią amerykańskie siły zbrojne. Na jej terytorium stacjonuje obecnie ok. 30 000 żołnierzy USA.
Już po tych deklaracjach, 24 kwietnia, chiński prezydent Hu Jintao przyjął specjalnego wysłannika Korei Północnej i złożył na jego ręce gratulacje dla Kim Dzong Una w związku z objęciem przez niego funkcji pierwszego sekretarza Partii Pracy Korei. Podkreślił, iż dla rządzącej partii Chin wzmocnienie relacji z Pjongjangiem stanowi istotny priorytet polityczny. Spotkanie ucięło medialne spekulacje o wycofywaniu przez Chiny poparcia dla Korei Północnej na arenie międzynarodowej.
Większość komentatorów uznaje atak ze strony Korei Północnej za nieprawdopodobny, a wzmiankowane wypowiedzi strony północnokoreańskiej za element propagandowej retoryki.
Źródło: Polska Agencja Prasowa, „Rzeczpospolita” (opr. A.D.)








2 komentarze