Od Redakcji: Rok temu świat obiegła wiadomość o śmierci Osamy bin-Ladena. Domniemany inspirator ataków z 11 września 2001 został zabity przez amerykańskich komandosów w pakistańskim Abbotabadzie. Jego ciało wrzucono do morza. Prezentujemy przekład komentarza prof. Noama Chomsky’ego do tych wydarzeń. Nie podzielamy większości poglądów, z których prof. Chomsky wyprowadza swoją krytykę działań rządu USA. Uważamy jednak, że warto przybliżyć naszym Czytelnikom stanowisko jednego z najważniejszych krytyków amerykańskiej polityki międzynarodowej, gospodarczej i kulturowej, do których znakomity amerykański językoznawca z pewnością się zalicza.
Staje się coraz bardziej jasne, że ta operacja była zaplanowanym zabójstwem naruszającym liczne podstawowe normy prawa międzynarodowego. Wydaje się, że nie podjęto prób zatrzymania nieuzbrojonej ofiary, które najprawdopodobniej było wykonalne dla 80 komandosów, którzy – poza jedną z żon ofiary, która rzuciła się na nich – nie napotkali żadnego oporu. W społeczeństwach, w których obecny jest szacunek wobec prawa, podejrzani są zatrzymywani i poddawani uczciwemu procesowi. Podkreślam, „podejrzani”. W kwietniu 2002 r. ówczesny szef FBI Robert Mueller poinformował dziennikarzy, że po najbardziej intensywnym śledztwie w historii tej instytucji FBI mogła stwierdzić jedynie, że „wierzy” w to, że zamachy z 11 września 2011 zostały zaplanowane w Afganistanie, chociaż plan realizowano w Niemczech i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. To w co FBI wierzyło w kwietniu 2002 r. z pewnością nie było wiadome osiem miesięcy wcześniej, gdy Waszyngton odrzucił ofertę talibów (nie wiemy na ile poważną, gdyż odrzucono ją natychmiast) gotowych wydać bin-Ladena po przedstawieniu odpowiednich dowodów – których, jak się później okazało – Waszyngton nie posiadał. Tak więc, gdy Obama w oświadczeniu Białego Domu stwierdził, że „szybko dowiedzieliśmy się, że za atakami stała al-Kaida”, najzwyczajniej w świecie kłamał.
Od tamtej pory nie przedstawiono żadnych poważnych dowodów. Wiele mówi się o „przyznaniu się do winy” przez bin-Ladena, ale można to potraktować tak samo jakbym ja stwierdził, że wygrałem maraton bostoński. Przypisywał sobie coś, co uznawał za duże osiągnięcie.
Media wiele miejsca poświęcają niezadowoleniu Waszyngtonu z powodu nie wydania bin-Ladena przez Pakistan mimo, że pewne osoby w armii i tajnych służbach wiedziały o jego obecności w Abbotabadzie. Mniej miejsca zajmują informacje o wściekłości Pakistańczyków z powodu najechania terytorium ich kraju w celu przeprowadzenia zabójstwa politycznego. Tendencje antyamerykańskie już dziś są w Pakistanie bardzo silne, a ostatnie wydarzenia doprowadzą jedynie do ich eskalacji. Decyzja o wrzuceniu ciała do morza już teraz wzbudza gniew i sceptycyzm wobec akcji w całym świecie islamskim.
Możemy zadać sobie pytanie, jaka byłaby nasza reakcja, gdyby iraccy komandosi wylądowali na ranczu George’a W. Busha, zabili go i wrzucili ciało do Atlantyku. A przecież jego zbrodnie znacznie przewyższały działania bin-Ladena. I nie był on „podejrzanym”, a decydentem, który wydał rozkaz popełnienia „naruszenia prawa międzynarodowego w najwyższym stopniu, różniącego się od innych zbrodni wojennych jedynie tym, że zawierało ono w sobie całość ich zła” (cytat z orzeczenia trybunału w Norymberdze), za które naziści szli na szubienicę. Odpowiada za setki tysięcy zabitych, miliony uchodźców, zniszczenie kraju i krwawy konflikt wyznaniowy, który rozprzestrzenia się po całym regionie.
Inna ważna sprawa dotyczy Orlando Boscha(1), który umarł w spokoju na Florydzie. Odnieśmy to do „doktryny Busha”, zgodnie z którą kraje, które udzielają schronienia terrorystom, są winne w takim samym stopniu jak terroryści i powinny zostać tak samo potraktowane. Nikt nie zauważył, że w takim wypadku należy uznać Busha za nawołującego do ataku i zniszczenia USA i zabicia ich prezydenta-przestępcy.
Tak samo z nazwą – Operacja Geronimo. Mentalność imperialna jest zakorzeniona tak głęboko w społeczeństwach zachodnich, że nikt nie zauważa gloryfikacji bin-Ladena poprzez identyfikowanie go z pełnym odwagi oporem przeciwko ludobójczym najeźdźcom. To samo z nadawaniem naszym narzędziom zbrodni nazw po naszych ofiarach – Apache, Tomahawk… To tak jakby Luftwaffe nazywała swoje samoloty „żyd” czy „cygan”.
Wiele jeszcze jest do powiedzenia w tej sprawie, ale nawet najbardziej podstawowe i oczywiste fakty dostarczają nam wiele materiału do przemyśleń.
Tłumaczenie Redakcja Xportal.pl
1. Orlando Bosch (1926-2011) Kubańczyk, współpracownik CIA. Odpowiedzialny za zamach bombowy na samolot kubańskich linii lotniczych w 1976 r. w którym zginęło 78 osób (przypis Redakcji).
10 komentarzy