– Warszawska policja zatrzymała 12 studentów podejrzanych m.in. o rozprowadzanie narkotyków na terenie jednego z akademików. – poinformował 18 maja asp. Mariusz Mrozek z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji. – Studenci nie mieli większych problemów z zakupem miękkich i twardych narkotyków, albowiem na terenie jednego z akademików funkcjonowała grupa studentów rozprowadzających wśród swoich znajomych środki odurzające.
Jak dodał, funkcjonariusze sprawdzili tę informację i zatrzymali 12 osób, którym przedstawiono w sumie 30 zarzutów, w tym wytwarzania, posiadania i udzielania środków odurzających, a także handlu znaczącymi ilościami narkotyków. – Przy podejrzanych oraz w zajmowanych przez nich pomieszczeniach znaleziono ponad pół kilograma środków odurzających oraz pieniądze prawdopodobnie pochodzące z handlu narkotykami. Odzyskano również skradziony na terenie innego województwa samochód. – poinformował Mrozek.
Z dotychczasowych ustaleń policji wynika, że podejrzani mogli wprowadzić do obrotu kilkanaście kilogramów narkotyków. Czterech z nich zostało aresztowanych, pozostałych ośmiu objęto dozorem policji. Na poczet przyszłych kar policja i prokuratura zabezpieczyły pieniądze oraz przedmioty, które podejrzani zakupili za środki zgromadzone ze sprzedaży narkotyków. Grozi im kara do 10 lat więzienia.
Źródło: Polska Agencja Prasowa
Komentarz Redakcji: Czyżby rząd wszczął prześladowania polityczne, wymierzone w sympatyków KNP i Ruchu Palikota? A poważnie pisząc, kara dziesięciu lat pozbawienia wolności dla „niezależnych przedsiębiorców” działających na „wolnym rynku narkotyków” to zdecydowanie za mało. Skoro zaczadzeni optymizmem antropologicznym liberałowie z prof. Andrzejem Zollem na czele wyrzucili z Kodeksu Karnego karę śmierci, degeneratom trującym prochami polską młodzież, rozprowadzającym je w dodatku na terenie uczelni, powinno grozić dożywocie. (A.D.)







