Podczas swojej wizyty w Kabulu, 25 maja francuski prezydent Francois Hollande zapowiedział wycofanie z kraju do końca roku 2 tysięcy stacjonujących tam jeszcze żołnierzy francuskich. „Przed końcem roku w Afganistanie nie będzie żadnych przeznaczonych do walki żołnierzy francuskich. Wycofamy 2 000 ludzi. Z początkiem 2013 roku jedynym działającym personelem będzie ten odpowiedzialny za ewakuację naszego sprzętu” powiedział Hollande. Dalsze zaangażowanie francuskie w Afganistanie ma mieć charakter doradczy i humanitarno-inwestycyjny. Liczące sobie 3 500 żołnierzy wojska francuskie stacjonują obecnie w dość spokojnej prowincji Surobi i w ogarniętej walkami prowincji Kapisa. Eksperci oceniają, że wycofanie czwartego co do wielkości kontyngentu w liczących sobie 130 tysięcy żołnierzy siłach NATO na dwa lata przed ich planową ewakuacją z Afganistanu w 2014 r. zwiększy niebezpieczeństwo wzrostu napięcia, a nawet wybuchu wojny domowej. Pomimo tego Hollande zdecydowany jest podtrzymać swoją decyzję. „To nasza suwerenna decyzja. Tylko Francja może decydować o tym, co Francja będzie robić” powiedział Hollande. Jak dotychczas, w Afganistanie zginęło 83 żołnierzy francuskich. Sytuacja strategiczna oceniania jest jako pogarszająca się, a misja „nation-building” podjęta przez NATO jako zakończona niepowodzeniem. W ostatnim roku liczba ofiar śmiertelnych wśród żołnierzy NATO wyniosła 3 009 osób, natomiast ofiar cywilnych wśród Afgańczyków 3 021. Liczba nielegalnych uchodźców z Afganistanu sięgnęła w 2011 roku rekordowego od dekady poziomu blisko 500 tys. ludzi.
(na podst. defensenews.com opr. R.L.)
Komentarz Redakcji: Tragedią europejskiej polityki jest, że szkodliwa pod każdym innym względem demoliberalna lewica, w dziedzinie polityki zagranicznej podejmuje na ogół decyzje korzystniejsze z punktu widzenia racji stanu, podczas gdy demoliberalna prawica w poszczególnych państwach (również w Polsce, czego przykładem są PiS, MW i środowiska z nimi związane) pełni rolę kompradorskiej „partii amerykańskiej”. Ze względu na tradycję gaullistowskiego „kontynentalizmu” sytuacja ta do niedawna nieco lepiej przedstawiała się we Francji. Niekorzystnego przełomu dokonał tam dopiero „neokonserwatywny” prezydent Nicolas Sarkozy, który w partii gaullistowskiej dokonał podobnych spustoszeń jak „neokonserwatyści” amerykańscy w tamtejszej Partii Republikańskiej. (R.L.)







