Administracja Baracka Obamy, przyciśnięta przez dziennikarzy New York Times w sprawie dużej ilości cywilnych ofiar w wyniku ostrzału prowadzonego z bezzałogowych pojazdów latających, udzieliła doprawdy intrygującej odpowiedzi. Okazuje się, że oficjalne liczby zabitych cywili podawane są przy założeniu, że wszyscy zabici mężczyźni znajdujący się w rejonie ataku byli bojownikami, chyba, że znajdą się naprawdę poważne dowody, wskazujące, że tak nie było. Kryteria te, podobnie jak cenzus wiekowy (który podobno także wchodzi w grę), pozostają nieznane. Również dokładna odległość, na którą można zarazić się „terroryzmem” nie została podana do wiadomości mieszkańców rejonów świata mających tak wielkie szczęście bycia „wyzwalanym” przez american boys.
(Na podst. RT.com oprac. M.P.)







