Adam Danek: Platonizm polityczny Andrzeja Frycza Modrzewskiego

Andrzej Frycz Modrzewski (1503-1572) należał do najbardziej w świecie znanych reprezentantów myśli polskiej. Polemizował z nim między innymi teoretyk uważany za tak ważnego dla nowożytności, jak Hugo Grocjusz, a słynne dzieło Jeana Bodina „Sześć ksiąg o Rzeczypospolitej” (1576) powstało jako odpowiedź na „O poprawie Rzeczypospolitej” (1550-1551) Modrzewskiego. Myśliciel z Wolborza nie zwracał natomiast na siebie uwagi polskich konserwatystów i tradycjonalistów. Trudno się zresztą spodziewać, by ich zainteresowanie budził rzecznik humanitaryzmu, egalitaryzmu (prawnego zrównywania stanów społecznych), „wolności sumienia” i Reformacji (= herezji).

W refleksji politycznej Modrzewskiego obecny jest jednak wątek potencjalnie wartościowy dla Prawicy, osobliwie dla rewolucyjnych konserwatystów. Przewija się on tam, gdzie uwidaczniają się w niej inspiracje platońskie. Możemy go więc nazwać platonizmem politycznym.

Egalitarne postulaty Modrzewskiego nie dotyczą jednej grupy w społeczeństwie: elity uczonych, obznajomionych z arkanami rządzenia państwem. Są oni pomocnikami i doradcami władcy jako specjaliści w dziedzinach etyki, prawa czy kontroli. Tworzą jakby odrębny stan społeczny: według Modrzewskiego szlachta nie powinna sprawować urzędów dożywotnio, natomiast uczeni urzędnicy – tak. Przestępstwo popełnione względem urzędnika powinno być karane surowiej, niż przestępstwo względem zwykłego człowieka – pogląd godny podkreślenia u autora zachwalanego jako prekursor koncepcji „równości wobec prawa”. Uczeni mają pełnić funkcje urzędowych strażników dobrych obyczajów, a także sędziów. Jako ci ostatni nie podlegają żadnej zewnętrznej kontroli, ponieważ składy sądów nie pochodzą z wyboru, lecz uzupełniają się same przez kooptację. Uczeni-urzędnicy stanowią więc rodzaj względnie zamkniętej, osobnej kasty, do której napływ nowych członków sami regulują.

Elita państwowa w myśli ustrojowej Modrzewskiego wykazuje zatem podobieństwo do warstwy królów-filozofów opisanej przez Platona w „Państwie”. Sam autor przedstawił ją jako nowy stan duchowny, duchowieństwo nowej epoki. Domagał się tym samym odtworzenia platońskiej „teokracji wiedzy”, rządów wtajemniczonych i mędrców.

Polska tradycja intelektualna przedstawiana jest dziś często w sposób nacechowany prezentyzmem. Prezentyzm to spoglądanie na przeszłość przez pryzmat tego, co istnieje obecnie. Tym zaś, co istnieje obecnie, jest demoliberalizm. Zyskują więc popularność pomysły, by „markę” Polski w Europie i świecie budować jako wizerunek kraju najbardziej postępowego, gdzie o wiele wcześniej niż w innych państwach wymyślono demokrację, rządy parlamentu, „prawa człowieka i obywatela”, partie polityczne, tolerancję i w ogóle nowożytną ideologię „wolności” – urzeczywistnione w ustroju przedrozbiorowej Rzeczypospolitej, w tych wszystkich naszych nihil novi i aurea libertas. W jakiejś mierze jest to prawda: Rzeczpospolitą wcześniej niż inne wspólnoty polityczne Starego Świata przeżarł „wolnościowy” rak, przegryzając żywotny rdzeń państwa. Rozbiory spowodowały właśnie republikanizm i sejmokracja – sformalizowane gwarancje ustrojowej bezsiły, wyrastające z nierozumnej nienawiści do zasady władzy i do instytucji; spowodowała je właśnie „złota wolność” – teoria i praktyka rozbestwionej antypaństwowej anarchii. Mówiąc jaśniej, Polskę zniszczyła „Wolność”.

Ale Polska nie równa się „Wolność”. Należy pójść w odwrotnym kierunku – wydobyć z polskiej spuścizny intelektualnej i przypomnieć to wszystko, co uderza z góry w panującego dziś „ducha czasu” i jego „wolnościowe” obsesje. Posłuży temu nie tylko zwrócenie współczesnemu czytelnikowi tradycji, nurtów i postaci celowo zapomnianych (damnatio memoriae) lub pomijanych milczeniem, ale również odczytanie na nowo znanych polskich myślicieli, takich jak Andrzej Frycz Modrzewski.

Adam Danek

Leave a Reply