Jak donosi opublikowany przez władze Iranu przed południem 10 czerwca raport, syryjscy rebelianci zbroją się w broń chemiczną dostarczoną z Libii i korzystają ze szkolenia w posługiwaniu się nią ze strony ekspertów nieznanego pochodzenia. „Każda informacja oskarżająca armię syryjską o posłużenie się bronią chemiczną jest krokiem mającym przygotować grunt pod użycie tej broni przez terrorystów przeciwko mieszkańcom Syrii i następnie oskarżenie o to syryjskiej armii i rządu” mówi raport. Źródła w Waszyngtonie, stolicach europejskich i Izraelu mówią, że w przypadku takiego rozwoju wydarzeń, prezydent Barack Obama nie będzie mógł dłużej uchylać się od interwencji wojskowej przeciwko władzom w Syrii, w celu ograniczenia rozmiarów katastrofy humanitarnej. Agresja USA zostałaby wówczas poparta przez Arabię Saudyjską, Katar i być może też inne państwa arabskie.
Podsycana przez Turcję, Arabię Saudyjską i Katar rewolta w Syrii może w każdej chwili przerodzić się w religijną wojnę domową, w którą wciągnięte zostaną Stany Zjednoczone i pozostałe państwa zachodnie. Odwołująca się do społeczności sunnickiej rebelia skierowana jest przeciwko wspierającym rząd alawitom, a także przeciwko chrześcijanom. Chrześcijanie zajmują wiele kierowniczych stanowisk w armii syryjskiej, zaś ministrem obrony Syrii jest chrześcijanin, Dawud Radżija. „Konflikt nie jest już dłużej wynikającym z czystego podziału pomiędzy syryjską armią i rozmaitymi grupami zbrojnymi. (…) Żyjące w sąsiedztwie zbrojne grupy alawitów i sunnitów zwracają się przeciwko sobie nawzajem. Większość starć pomiędzy nimi nie jest relacjonowana. Jeden z najbardziej katastrofalnych epizodów miał miejsce pomiędzy sunnitami a alawitami w ostatnim tygodniu w Lakatia. Wiele regionów południowej, wschodniej i zachodniej Syrii znalazło się poza kontrolą sił wojskowych i bezpieczeństwa.” donosi związany z izraelskim wywiadem portal DebkaFile. Wybór na przewodniczącego reprezentującej politycznie rebeliantów tzw. „Syryjskiej Rady Narodowej” Kurda, Abdubaseta Sieda może być krokiem mającym przeciągnąć na stronę rebelii zajmującą dotychczas neutralne stanowisko społeczność kurdyjską, stanowiącą 1/5 populacji Syrii.
(na podst. DebkaFile, „Rzeczpospolita” opr. R.L.)
Komentarz Redakcji: W kontekście wypowiedzi dyrektora CIA, Dawida Petraeusa z 10 czerwca, że Izrael nie zaatakuje Iranu przed upływem bieżącego roku, tak więc przed wyborami prezydenckimi w USA, wypadki w Syrii należy rozumieć jako starania dla wymuszenia na USA i państwach zachodnich pomocy zbrojnej dla rebeliantów, lub chociaż zapewnienia im systematycznych dostaw broni i wsparcia logistycznego jak miało to miejsce w Libii (rebelianci zaapelowali o to 9 czerwca), podczas gdy intencją władz państw zachodnich jest uniknięcie tak ultymatywnej sytuacji, która zmusiłaby je do bezpośredniego uderzenia we władze syryjskie. Strategia syryjskich szczurów (a możliwe że i wspierających ich arabskich monarchii znad Zatoki Perskiej) przypomina zatem bardzo strategię UCK w Kosowie w 1998 r. i szczurów libijskich w 2011 r. (R.L.)







