UK: Brytyjskie MSZ o Al-Kaidzie w Syrii

W swoim wystąpieniu 11 czerwca minister spraw zagranicznych Zjednoczonego Królestwa, William Hague, przyznał że w lutym i marcu bieżącego roku w Syrii znajdowali się brytyjscy „eksperci”, których zadaniem było zebranie szczegółowych informacji na temat sytuacji w kraju. Raporty brytyjskich „ekspertów” dają Londynowi „podstawy do podejrzeń”, że za eskalację przemocy wobec cywilów odpowiadają terrorystyczne grupy powiązane z Al-Kaidą. Informacje pozyskiwane przez „ekspertów” z USA, UK i ONZ mają według Hague’a w przyszłości posłużyć jako materiał dowodowy na procesie. W tej samej wypowiedzi Hague zapowiedział zwiększenie pomocy finansowej dla „opozycji syryjskiej”.

(na podst. evrazia.org opr. R.L.)

Komentarz Redakcji: Wydaje się że w konflikcie syryjskim zaangażowanych jest wiele rozmaitych czynników: arabskie państwa Zatoki Perskiej, Turcja, Al-Kaida, dezerterzy z armii syryjskiej, państwa zachodnie, po drugiej zaś stronie Rosja i Iran. Poszczególnych stron, w tym również tych antyrządowych, nie należy ze sobą utożsamiać i choć kontekstualnie mogą one współpracować przeciw wspólnemu wrogowi (podobnie jak działo się to w Afganistanie w latach 1979-1989), to nie znosi to jednak pomiędzy nimi różnic i nie wyklucza przyszłych konfliktów. Wypowiedź ministra Hague’a należy odczytywać w kontekście komentowanych dziś pogłosek jakoby prezydent Obama planował ograniczone uderzenia lotnicze na bazy i lotniska syryjskiej armii i sił bezpieczeństwa, a także na pałac prezydenta Assada. Naloty miałyby służyć zniszczeniu syryjskiego lotnictwa i ograniczeniu możliwości działania tamtejszych sił zbrojnych, tak by rebelianci mogli nawiązać z nimi równorzędną walkę w polu. W nalotach i zabezpieczeniu „stref bezpiecznego nieba” miałyby też uczestniczyć siły brytyjskie stacjonujące w bazach na Cyprze i lotnictwo francuskie operujące z lotniskowca „Charles de Gaulle” na Morzu Śródziemnym. Być może zatem nagłośnienie działalności Al-Kaidy w Syrii jest nie tylko formą walki poszczególnych czynników działających jako aktorzy w rebelii przeciw władzom tego państwa, ale też ma poprzez podniesienie kwestii „zagrożenia terrorystycznego” propagandowo uzasadnić ewentualne naloty i powtórzenie scenariusza znanego z Serbii, Iraku i Libii. (R.L.)

Leave a Reply