Ogłoszona w marcu przez torysowski rząd Dawida Camerona tzw. „społeczna konsultacja” w sprawie zrównania statusu małżeństw i zarejestrowanych związków zboczeńców wywołała duże kontrowersje w Kościele anglikańskim. Decyzja rządu miałaby zmienić obecną sytuację, w której od 2005 r. dewianci mogą zawierać związki cywilne, którym jednak nie przysługuje prawny status małżeństwa, a strony takiego związku w oficjalnych dokumentach nazywane są „partnerami”, nie zaś „małżonkami”. Termin konsultacji społecznej upływa we czwartek.
Listy w tej kwestii do minister spraw wewnętrznych wystosowali abp Canterbury, Rowan Williams i abp Yorku, John Sentamu. Obydwaj hierarchowie nazwali tam rządowe propozycje „zupełnie nieracjonalnymi”, „powierzchownymi” i „nieprzemyślanymi”. Przyjęcie proponowanej decyzji osłabiało by instytucję małżeństwa, które jest podstawą zdrowego społeczeństwa. Zacierałoby również różnice pomiędzy kobietą i mężczyzną, oraz zrywało związek pomiędzy małżeństwem i jego funkcją reprodukcyjną. W wypadku przyjęcia propozycji możliwy będzie nawet kryzys konstytucyjny Zjednoczonego Królestwa i oddzielenie kościoła od państwa. Monarcha brytyjski straciłby wówczas tytuł głowy Kościoła Anglii.
Kontrowersje rodzi też obowiązująca od grudnia ubiegłego roku w Anglii i Walii ustawa nadająca dewiantom prawo zawarcia związku cywilno-prawnego w miejscach kultu religijnego w przypadku zgody władz duchownych. Kościół Anglii zapowiada, że nie dopuści do wykorzystania świątyń przez zboczeńców bez zgody Generalnego Synodu, ale równocześnie wyraża obawy, że może zostać przymuszony do takich decyzji ustawami antydyskryminacyjnymi.
W przypadku nadania statusu małżeństwa związkom homoseksualnym problemy mogą dotknąć też szkół katolickich. Musiałyby one wówczas uczyć o „moralnej równości” związków zboczeńców i małżeństw sakramentalnych, oraz obowiązywałby wobec nich zakaz potępiania tych pierwszych.
(na podst. „Rzeczpospolita” opr. R.L.)







