16 czerwca Rada Bezpieczeństwa ONZ w Nowym Jorku odmówiła udzielenia mandatu ewentualnej interwencji wojskowej w Azawadzie, zaproponowanej przez Unię Afrykańską oraz Wspólnotę Gospodarczą Państw Afryki Zachodniej (ECOWAS). Kilka dni wcześniej władze obu organizacji poinformowały, iż starają się o poparcie przez Radę rezolucji zezwalającej na użycie siły zbrojnej przeciw Tuaregom w celu „przywrócenia konstytucyjnego porządku” w Mali. Państwa ECOWAS ogłosiły, że na potrzeby takiej operacji sformują siły interwencyjne liczące 3 000 żołnierzy.
Przedstawiciele kilku państw reprezentowanych w Radzie Bezpieczeństwa podnieśli jednak znaczne zastrzeżenia przeciw temu pomysłowi, większość zaś przyjęła go chłodno. Spośród piętnastu członków Rady postulat interwencji poparli jedynie trzej – reprezentanci Maroka, Togo oraz Francji, która dąży do utrzymania wpływów na obszarze swego byłego imperium kolonialnego w Afryce, obejmującego m.in. Azawad i Mali. Przedstawiciele Unii Afrykańskiej i ECOWAS nie byli w stanie odpowiedzieć na pytania m.in. o siły, jakimi miałaby być prowadzona operacja, fundusze, z jakich miałaby być finansowana, jej sprecyzowane cele i plan. – Na razie nie mają niczego, to śmieszne. – podsumował jeden z dyplomatów.
(Na podstawie PAP opracował A.D.)







