Serbia: Walki na granicy serbsko-kosowskiej

Ponad 50 osób zostało rannych w czwartkowych starciach pomiędzy serbskimi nacjonalistami a kosowskimi siłami policyjnymi, które nie przepuściły Serbów zmierzających na obchody 623. rocznicy Bitwy na Kosowym Polu.

Policjanci narodowości albańskiej zatrzymali Serbów na granicy nieuznawanego w Belgradzie „państwa” i przystąpili do brutalnych rewizji. Rekwirowano przede wszystkim flagi i serbską symbolikę narodową. W trakcie przeszukiwania doszło do starć, w wyniku których kosowscy policjanci otworzyli ogień. Rannych zostało około 20 Serbów, w tym jeden ciężko. Kosowskie MSZ informuje o 30 policjantach, którzy odnieśli rany w wyniku starć.

Pomimo wrogich działań kosowskich służb parapaństwowych, uroczystości rocznicowe doszły do skutku. Do Serbów zebranych w średniowiecznym klasztorze w Graczanicy pod Prisztiną, stolicą Kosowa, do zebranych przemówił patriarcha Irinej: „Kosowo to serbska Jerozolima! Przybyliśmy tu, by pokazać i udowodnić, że była to, jest i będzie serbska Ziemia. Wolność jest darem Boga, największym, jaki Bóg daje człowiekowi; dar ten i możliwość wyboru otrzymał jedynie człowiek. Nasza wolność powiązana jest z krzyżem, o który walczyli bohaterowie w Kosowie i o który nadal walczą”.

W uroczystościach uczestniczył również serbski sekretarz stanu ds. Kosowa Oliver Ivanović i rosyjski ambasador w Belgradzie Aleksandr Konuzin. Kosowskie MSZ nie wyraziło jednak zgody na wjazd ministra ds. Kosowa Gorana Bogdanovicia, grożąc jednocześnie aresztowaniem członków serbskiego rządu w razie nie zastosowania się do zakazu.

Bitwa na Kosowym Polu rozegrała się w 1389 roku pomiędzy muzułmańskimi siłami osmańskimi, a serbskim rycerstwem wspieranym przez słowiańską koalicję, w tym rycerstwo polskie. Wojska chrześcijańskie poniosły klęskę, co stało się bezpośrednią przyczyną upadku państwa serbskiego i przechwycenia większości Półwyspu Bałkańskiego przez Turków. Bitwa stała się ważnym komponentem serbskiej tożsamości, obecnym w legendach, pieśniach ludowych i kulturze.

Na podstawie: Tanjug/PAP/AP

 

Komentarz Redakcji: Naród serbski od 1994 roku ze zrezygnowaniem znosi wszystkie kolejne upokorzenia, które wynikają w znacznej mierze z geopolitycznej dominacji NATO i USA w Europie, przy jednoczesnym wycofaniu się Rosji. Pasmo klęsk zdaje się nie mieć końca, zwłaszcza, że obecnie w rolę oprawców wcielili się nawet zwykli bandyci kontrolujący bezkarne, mafijne państewko. Tym razem społeczność międzynarodowa umywa jednak ręce, zaś jedyne czego można się spodziewać, to tradycyjnych przy takich okazjach komentarzy, że oto Serbowie po raz kolejny sami sobie są winni. O ile Chorwacja wkroczyła na drogę integracji europejskiej, a serbskie pasmo nieszczęść trwa w najlepsze, tak Albańczycy coraz bliżsi są realizacji koncepcji „Wielkiej Albanii”. Po ogłoszeniu niepodległości Kosowa kolejnym celem albańskiej irredenty wydaje się być rewizja postanowień Umowy Ochrydzkiej (2001), co potwierdzałaby narastająca od 2010 roku koncentracja sił UÇK w Republice Macedonii.

BB

Leave a Reply