Adam Danek: Wymysły liberalnej politologii

Najczęściej spotykane są dziś dwa poglądy na kwestię wzajemnych relacji idei i postaw politycznych. Pierwszy z nich, starszy i do niedawna jeszcze uchodzący za oczywisty, przedstawia je jako rozłożone na osi – linii prostej, tak, iż poglądom coraz bardziej prawicowym bądź lewicowym odpowiadają na niej punkty położone coraz dalej (w obie strony) od centrum. Najdalsze od siebie (najbardziej spolaryzowane) są radykalna prawica oraz lewactwo (skrajna lewica) i one też kierują się najbardziej wzajemnie zróżnicowanymi wizjami świata.

W ostatnich czasach jednak dominację zyskuje pogląd odmienny, powielany w coraz większej liczbie publikacji z zakresu nauk politycznych. Krytykuje on pogląd wcześniejszy za bezrefleksyjne obstawanie przy założeniu, że prawica i lewica różnią się od siebie wszystkim – podczas gdy w rzeczywistości mogą wykazywać wiele podobieństw. W tej nowej perspektywie idee i postawy polityczne rozłożone są na okręgu. Prawica i lewica, w miarę, jak radykalizują coraz bardziej swe poglądy, oddalają się od stanowisk uznanych za centrowe i zarazem od siebie nawzajem. W pewnym momencie dochodzą do maksymalnej rozbieżności poglądów (obrazowo ujmując, znajdują się wówczas na przeciwnych końcach średnicy okręgu)… ale jeśli nadal ewoluują ku coraz większemu radykalizmowi, niepostrzeżenie (dla siebie) zaczynają się do siebie zbliżać, upodabniać w poszczególnych kwestiach. W najdalej posuniętym etapie tego procesu dzieląca je odległość kurczy się tak, iż dochodzi do ich zetknięcia – „skrajna prawica” i „skrajna lewica” różnią się drugorzędnymi detalami lub zgoła niczym.

Przedstawiony powyżej pogląd okazuje się niezwykle chwytliwy, ponieważ jest wygodny – zarówno dla tłumu półgłówków tworzącego nowoczesne „społeczeństwo obywatelskie”, jak i dla jego rzeczywistych władców. Pozwala mianowicie z pozycji liberalno-demokratycznego „consensusu”, „głównego nurtu” czy „przeważającej opinii” orzekać, że radykalna prawica i lewactwo nie różnią się zasadniczo od siebie, albo też to, co je różni, jest nieistotne. W rezultacie każde stanowisko, które nie jest „centrowe”, „umiarkowane”, „rozsądne” i mieszczańskie, zostaje uznane za mniej lub bardziej niebezpieczne bądź szkodliwe. Wyrażając się jaśniej, pogląd o kołowym układzie idei i postaw politycznych stanowi podbudowę dla, zwalniających od konieczności refleksji, filisterskich haseł w stylu „wszelkie radykalizmy są złe” czy „trzeba odrzucić wszelkie skrajności”. Służy ugruntowaniu i upowszechnianiu przekonania, iż należy przeciwstawiać się wszelkim głosom niezgody na status quo bez ich różnicowania i wartościowania.

Dokładnie w tej samej logice (choć odwróconej retorycznie) pozostaje, popularne w nieco innych kręgach, nawoływanie do „sojuszu ekstremów”. Powiela ono wnioski płynące z kołowej wizji idei i postaw politycznych, nadając im tylko przeciwny zwrot: wszystko, co kontestuje demoliberalny „consensus”, jawi mu się jako dobre i godne poparcia, również bez potrzeby różnicowania i wartościowania. Retoryka „sojuszu ekstremów” bywa często wykorzystywana jako usprawiedliwienie lub pretekst dla wprowadzania lewicowych treści do koncepcji i środowisk prawicowych. W swej istocie retoryka „sojuszu ekstremów” oznacza wpadanie w pułapkę myślenia liberalnymi schematami, przeciw którym rzekomo jest skierowana. Prawica powinna, rekapitulując, dbać o solidność metafizycznych oraz metapolitycznych fundamentów swej ideowej tożsamości i nie ulegać postmodernistycznemu bełkotowi o „zacieraniu się dawnych podziałów na lewicę i prawicę” oraz tym podobnym szalbierstwom.

Jeżeli już koniecznie chcemy folgować modnej dziś, małpowanej za anglosaskimi naukami społecznymi, manierze przedstawiania zjawisk politycznych za pomocą rysunków geometrycznych (oś, okrąg), relacje pomiędzy wymienionymi powyżej stanowiskami powinniśmy widzieć w postaci trójkąta równoramiennego. Albowiem Prawica zasługująca na to miano jest równie daleka i od lewactwa, i od gnuśnego liberalnego centrum, jednako zdystansowana do nich obu.

Adam Danek

Leave a Reply