Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow zdementował sugestie, jakoby Rosja miała plany utworzenia dodatkowych baz swych sił morskich, aby umocnić swą pozycję w rozmowach z USA na temat tzw. „tarczy antyrakietowej”. Ci, co tak uważają, to, jak się wyraził Ławrow, „całkowici paranoicy”, gdyż, jak powiedział, „sprawy te nie są zupełnie ze sobą powiązane”. W rozmowie z dziennikarzami minister Ławrow powiedział, że dla rosyjskiej floty ważne jest, by poza granicami kraju mieć możliwość uzupełnienia zapasów, odpoczynku i to zapewniają umowy z szeregiem państw. „O żadnej bazie nie ma mowy” – zakończył.
Dzień wcześniej rosyjskie Ministerstwo Obrony kategorycznie zdementowało doniesienia pewnych rosyjskich mediów, które, powołując się na dowódcę rosyjskiej marynarki wojennej wiceadmirała Wiktora Czyrkowa, pisały, że Rosja negocjuje na szczeblu międzynarodowym utworzenie baz na terytorium Kuby, na Seszelach i w Wietnamie. Przedstawiciele ministerstwa przypomnieli, że kwestie „kontaktów międzynarodowych nie wchodzą w zakres kompetencji naczelnego dowództwa rosyjskiej marynarki wojennej, toteż nie mogły być przekazywane mediom”.
Źródło: PAP
Komentarz Redakcji: Wieloletni (1856-1882) minister spraw zagranicznych carskiej Rosji, Aleksandr książę Gorczakow, mawiał: „Wierzę tylko w zdementowane informacje.” Byłoby dobrze, gdyby dowcipna formuła tego poprzednika ministra Ławrowa sprawdziła się w przypadku jego własnych słów. Powstanie nowych baz wojskowych sił zbrojnych Rosji na oceanach: Atlantyckim, Indyjskim i Spokojnym przyczyniłoby się do spluralizowania obecnego międzynarodowego systemu politycznego, a tym samym do zapewnienia państwom świata nie będącym mocarstwami większej swobody manewru w polityce zagranicznej. (A.D.)







